1. Nie ten dzień


    Data: 24.11.2020, Autor: blackjack

    ... tutaj było tak czysto, że można jeść z podłogi. Nie wybrudzi nóg. Albo…
    
    Weszła do męskiej garderoby. Po raz kolejny przejrzała ubrania i dopiero teraz zwróciła uwagę na metki. Sami znani projektanci. Buty, bielizna, nawet zwykłe tshirty. Były też zegarki i w końcu dowiedziała się, która godzina. Wybrała jeden na chybił trafił i zabrała ze sobą. Wzięła też parę grubych skarpet. Wiążąc włosy w kulkę na czubku głowy, rozmyślała o właścicielu tych ubrań. Nie podejrzewałaby go o tak wyrafinowany gust. W zasadzie „mówiąc” bandzior, miała przed oczyma napakowanego osiłka, w dresie albo dżinsach, z łysą głową, tatuażami i dyndającymi na szyi łańcuchami. Tymczasem Aleksandr w niczym nie przypominał tego stereotypu. Nie nosił żadnej biżuterii, przynajmniej nic podobnego nie zauważyła. Ubrany był z dyskretną elegancją, marynarka, biała koszula, buty na wysoki połysk. Tatuaży również nie dostrzegła, chociaż nie wiadomo, co skrywał pod ubraniem. Nie wiadomo też, co skrywał jego umysł czy serce, o ile w ogóle miał to drugie. Nika dałaby głowę, że nie. To był morderca, bezlitosny zabójca, który nie miał wyrzutów sumienia, bo i nie miał sumienia. W całym tym towarzystwie sprawiał wrażenie najgroźniejszego. Typ od brudnej roboty. Najpierw strzeli, później zapyta po co miał to zrobić. O ile w ogóle zapyta.
    
    Zerknęła na zegarek. Jeszcze godzina, a ona była coraz bardziej głodna. Miała też dość krążenia po pokoju, niczym ptak zamknięty w klatce. Dostała pozwolenie na poruszanie się po całym ...
    ... domu, może więc najwyższa pora go zwiedzić?
    
    Nie namyślała się dłużej. Wyszła na korytarz, na wszelki wypadek starając się zrobić to bezszelestnie. Był długi, utrzymany w jasnej tonacji, dyskretnie oświetlony. Po jego obu stronach symetrycznie rozmieszczono drzwi do kolejnych pokoi. Sypialnia, do której trafiła, znajdowała się na samym końcu. Ruszyła przed siebie. W końcu znalazła się na czymś w rodzaju galerii i dopiero tutaj dostrzegła przepych tego miejsca. Salon połączony z jadalnią znajdował się poniżej. Tutaj sufit miał przynajmniej kilkanaście metrów, a cała ściana z wyjściem na taras i ogród, była jednym wielkim oknem. Tak otwarta przestrzeń wręcz przytłaczała. Dopiero po chwil można było dostrzec inne szczegóły. Ogromny kryształowy żyrandol, stylowe meble, marmurowa posadzka, lśniący lakierowaną czernią fortepian, stół na przynajmniej dwadzieścia osób. Totalne szaleństwo, pomyślała oszołomiona Nika. Mogła teraz albo zejść na dół, albo pójść w głąb kolejnego korytarza. Zdecydowała się na schody. Też były okazałe, marmurowe, z wymyślną poręczą. Nika jako osoba systematyczna i zorganizowana, udała się wprost pod drzwi wejściowe, szerokie, dębowe i wyglądające niezwykle solidnie. Potem odwróciła się do nich plecami, jakby właśnie weszła do środka i w głowie zaczęła sobie układać plan domu. Okrągły hol, a naprzeciwko pyszniło się bogactwem kolorów wielkie akwarium. Po lewej i prawej dwie odnogi korytarzy. Za akwarium schody i salon z wyjściem do ogrodu. Na górze pewnie ...
«12...141516...21»