1. Nie ten dzień


    Data: 24.11.2020, Autor: blackjack

    ... wstydem przypomniała sobie Rafała. O ile jej były mąż miał raczej młodzieńczą sylwetkę sportowca, o tyle w ciele Saszy drzemała ukryta siła. Tak samo jak w jego oczach dawało się dostrzec mrok. I to właśnie te dwie rzeczy, splatając się ze sobą, uzupełniając, sprawiały, że ten mężczyzna był podwójnie niebezpieczny.
    
    I chociaż ta myśl nie była jej miła, to także fascynujący.
    
    Rozległo się ciche pukanie.
    
    – Wejdź! – Sasza nadal się nie ubrał, stał jedynie przy kominku, trzymając w ręku telefon.
    
    Do sypialni weszła się młoda dziewczyna. O ile pamięć Nikę nie zwiodła, widziała ją już wcześniej, w eleganckim mundurku pokojówki. Teraz była ubrana mniej oficjalnie, zaledwie w jedwabny szlafroczek.
    
    – No, jesteś! – Nie wyglądał na zaskoczonego tą niespodziewaną wizytą. – Rozbieraj się i do roboty.
    
    – Że co? – Nika aż podskoczyła na łóżku.
    
    – Szybki numerek przed snem. Dla rozładowania napięcia – wyjaśnił, jakby od niechcenia kładąc dłoń na swej męskości. – Posuń się babo, łóżko jest wystarczająco duże. Jakby co, możesz się do nas przyłączyć.
    
    – Nigdy! – sapnęła czerwona z oburzenia Dominika. Ale jego mało obeszło jej oburzenie. Pchnął nagą dziewczynę na miękki materac, nie przestając się onanizować.
    
    – Gumka! – syknął, a ta posłusznie sięgnęła do szuflady stolika nocnego.
    
    – Wrócę jak skończycie. – Nika wstała i z poduszką pod pachą, otulona kocem, ostentacyjnie wymaszerowała z pokoju. Tym razem jej nie zatrzymywał. Od razu skierowała swe kroki w miejsce, które ...
    ... jako jedyne budziło jej zaufanie w tym domu i na dodatek była pewna, że jest niezwykle rzadko odwiedzane przez mieszkańców rezydencji. Do biblioteki. Tam usiadła w jednym ze skórzanych foteli, otuliła kocem i wróciła do czytania. Mała lampka dawała stłumione, złociste światło, dookoła panowała cisza, a dodatkowo Nika z lubością zaciągnęła się zapachem, specyficznym dla takich miejsc. O tym, co zrobił Sasza myślała bez oburzenia, za to z niesmakiem. Prymityw! Ale i tak dobrze, bo jak widać nie zamierzał polować na nią. Przynajmniej jeden kłopot z głowy, a miała ich wystarczająco wiele. Największym była świadomość, że rodzina otrzymała pewnie wiadomość o jej śmierci. Musiała więc wymyślić, jak poinformować chociaż mamę, że żyje, ma się dobrze, chociaż na razie nie może zdradzić więcej szczegółów. To był w tej chwili priorytet. Zamyśliła się. Podczas zakupów może trafi się okazja, aby pożyczyć od kogoś przypadkowego telefon i wysłać smsa. Numer znała, na szczęście miała go nie tylko w książce telefonicznej, ale także w głowie. Ułożyła sobie także jego treść. Ważna była zwięzłość przekazu i ostrzeżenie, że jeśli zaczną jej szukać, może to być równoznaczne z wyrokiem śmierci.
    
    Książka cicho zsunęła się po gładkiej tkaninie koca, niemal bezszelestnie upadając na podłogę. Do pokoju wszedł mężczyzna, ubrany jedynie w luźne spodnie. Zmrużył oczy, przechylając lekko głowę. Powiedzieć, że dziwiła go jej miłość do książek, to mało. Z pewnego źródła wiedział, że Lera z ledwością ukończyła ...