-
Opiekun (III)
Data: 12.12.2020, Kategorie: wiązanie, pieszczoty, Autor: Lola
... podsumowałam swoje zachowanie w myślach, gdy dostrzegłam głowę Tomka. - Co? – krzyknęłam. - Bierzesz ją, prawda? - Tak, biorę. – pokiwałam głową i szybko się przebrałam, a potem wyszłam z przymierzalni. Tomek już czekał na mnie przy kasie. Jak zawsze seksowny i pewny siebie, tak ta pewność siebie czyniła go tak cholernie seksownym. Już widziałam zalotny uśmiech sprzedawczyni i niewzruszony wyraz twarzy Tomka. Zdałam sobie sprawę, że był wpatrzony tylko we mnie i nie słuchał tego co mówiła do niego kobieta zza lady. Uznałam to za bardzo przyjemne uczucie. Ocknął się dopiero, gdy przeszłam cały sklep i stanęłam przy nim. Już nawet nie miałam co z nim dyskutować na temat płacenia, bo na tej pozycji byłam przegrana. - Oby służyła pani ta sukienka, bo jest naprawdę śliczna – uśmiechnęła się do nas sprzedawczyni podając torbę z zakupem po czym odeszła do klienteli. Ja, uradowana wywędrowałam za sklepu i przypomniałam sobie, że brakuje mi pewnego ważnego elementu do mojej kreacji. - Tomek? - Hmm? – objął nie ramieniem. - Muszę jeszcze coś dokupić, zaczekasz? - Tak... a co? – widać było jak się zaciekawił na moje słowa. - A nic... zobaczysz potem, dobrze? – cmoknęłam go w policzek i udałam się w odpowiednią stronę. Moim celem był sklep z bielizną, przecież do takiej kiecki nie mogłam założyć zwyczajnych jak majtek i zwyczajnego stanika, a właśnie takie ze sobą przywiozłam. - Dzień dobry, w czym mogę pani pomóc? – ledwo co weszłam, a od razu ...
... znalazła się przy mnie sprzedawczyni. - Dzień dobry, potrzebuję bielizny do sukienki. - Jak dokładnie wygląda pani sukienka? Reszta moich zakupów upłynęła w przyjaznej atmosferze, bo pani ekspedientka była bardzo miła i pomogła mi wybrać odpowiednią bieliznę. Byłam zadowolona i miałam plan na ten wieczór, do zrealizowania mojego pomysłu właśnie były potrzebne odwiedziny w sklepie bieliźniarskim. - Już kupione? – Tomek uśmiechnął się na mój widok, a potem wstał. – Dzwoniła moja sekretarka i właśnie poinformowała mnie o konferencji zarządu, na której muszę być... za 20 minut... - jęknął. - No spoko, nie ma problemu, ja mogę sobie tu pochodzić jeszcze, mam kasę. - Chyba, że zamówię ci taksówkę, co? - Carlos... - ostrzegłam. - A okej, odpada... To wezmę cię do biura i pójdziesz z moją koleżanką na obiad, pasuje? - Tak. – ucieszyłam się i poczułam, że mój żołądek domaga się pożywki. - To chodź. – wziął mnie za rękę i poprowadził do windy, którą zjechaliśmy na parking. Jedno mnie zastanowiło, a mianowicie, dlaczego tyle osób obracało się za nami i czasami coś komentowało. Chciałam o to spytać Tomka, ale gdy wsiedliśmy do jego Nissana GT-R to wyrzuciłam z siebie te myśli. Uwielbiałam szybkie samochody, a co za tym idzie, szybką jazdę. Miałam już przyjemność jeździć taką bestią, ale teraz o wiele więcej przyjemności czerpałam z jazdy z Tomkiem. Prowadził pewnie, a seksowny mężczyzna za kierownicą tego „Japończyka” stanowił cudowny widok. Silnik pracował ...