-
Opiekun (III)
Data: 12.12.2020, Kategorie: wiązanie, pieszczoty, Autor: Lola
... na pełnych obrotach i wydawał ten jedyny i niepowtarzalny dźwięk i właśnie dla tego dźwięku wyłączyłam nawet radio. Tomek skomentował to tylko śmiechem. Sama chętnie bym się z nim zamieniła, ale niestety musiałam poczekać niecały rok na ten przywilej. Na moje nieszczęście biuro Tomka mieściło się niedaleko galerii, dlatego długo się nie nacieszyłam jazdą. - Chodź, mała – Tomek znowu chwycił mnie za rękę i wiedliśmy do windy. Do drugiego piętra byliśmy sami, a potem mała puszka zaczęła się zapełniać śpieszącymi się wszędzie ludźmi. Wszyscy co wchodzili do windy witali się z Tomkiem, a on odpowiadał im tak jakby od niechcenia. Zauważyłam, że zmienił się. Stał oparty o przeciwległą ścianę z rękami w kieszeni. Wyglądał na bardziej stanowczego i władczego i chyba zamknął się w sobie albo tylko zamyślił, bo spoglądał w jakiś odległy punkt i marszczył czoło. Teraz w końcu był prawie prezesem. Za chwilę miał ważne posiedzenie, musiał się skupić. Milczałam do momentu, gdy nie stałam przyciśnięta tyłem do Tomka w ciasnej windzie i nie wsłuchiwałam się w jego słowa. Czyli od 7 piętra. - Uwielbiam tłok... A zwłaszcza w twoim towarzystwie... - szeptał mi do ucha takie i inne podobne miłe rzeczy, aż w końcu dojechaliśmy na piętro, na którym mieściło się biuro Tomka. - Dzień dobry, panie prezesie – sekretarka wstała i od razu przywdziała uśmiech zarezerwowany pewnie tylko dla ważnych person. - Dzień dobry, Anetko. Wszyscy już są? - Tak, czekają tylko... - Dobrze, ...
... dziękuję. Proszę im przekazać, że zaraz będę – sekretarka oblała się rumieńcem i poszła do sali konferencyjnej, a Tomek zaprowadził mnie do jakiegoś biura. Bez pukania wpadł do środka, ale zamiast kobiety zastał tam jakiegoś faceta, z którym bardzo uprzejmie się przywitał: - Cześć złamasie! Gdzie Wera? - Cześć cipo, poszła do księgowości. Powinna wrócić za chwilę. A co? Nie masz gdzie tej swojej dupeczki zostawić? - Wyrażaj się – warknął i przełożył rękę na moje plecy przyciągając ku sobie. - Ulala... Tomuś się zakochał! - ryknął i byłam pewna, że tam obok w sali to słyszeli. Poczułam się trochę niezręcznie i chciałam coś powiedzieć, ale Tomek tylko uciszył mnie spojrzeniem. Natomiast mężczyzna zza biurka przyglądał się nam, a największą uwagę poświęcał mi. Zlustrowałam go spojrzeniem do pasa, bo dalej już nie byłam w stanie dojrzeć. Był przystojny, ale zupełnie inaczej niż Tomek. Na pierwszy rzut oka można było pomyśleć, że jest nawet młodszy od Tomka, ale po głębszej obserwacji zauważało się drobne zmarszczki pod oczami. Zacznijmy od tego, że był blondynem o jasnej karnacji i dość mocno zarysowanej szczęce. Oczy niebieskie, prosty nos i usta. Cholera... moja słabość do ust. Zacisnął je w cienką linię, dlatego nie mogłam stwierdzić jakie są naprawdę. Jadąc wzrokiem niżej zatrzymałam się na muskularnych ramionach i szerokiej klatce piersiowej. Domyśliłam się, że facet ma karnet na siłownię i z niego korzysta, bo pod garniturem majaczyły napięte mięśnie. Ponownie ...