-
Opiekun (III)
Data: 12.12.2020, Kategorie: wiązanie, pieszczoty, Autor: Lola
... spojrzałam na twarz mężczyzny, na której rysował się złośliwy uśmiech. Zostałam zdemaskowana! Wbiłam wzrok w podłogę i więcej nie spojrzałam na niego, dopóki nie usłyszałam głosu Tomka: - Przygotowałeś te dokumenty, o które prosiłem? - Tak, są na stole i czekają, aż książę łaskawie poświęci im krztynkę uwagi. - Dzięki i wal się! W tym momencie drzwi gabinetu otwarły się i zobaczyłam w nich kobietę, która zapewnie była Weroniką. - O cześć Tomek! – cmoknęła go w policzek i podeszłą do biurka, odkładając dokumenty. – A ty co tu robisz? – warknęła do blondyna, który dopiero teraz spuścił ze mnie wzrok przenosząc ją na kobietę stojącą przed nim. - Czekam, aż mi podziękujesz... - rozparł się wygodnie na fotelu. - Nie! Nie obciągnę ci! Jarek, pierdol się! Wstał i mrucząc coś pod nosem wyszedł z gabinetu trzaskając drzwiami. - Nie powinieneś być na spotkaniu? – zwróciła się do Tomka, ale patrząc na mnie. – I kto to? - Powinienem, ale mam prośbę. Wyskoczysz gdzieś na lunch z Zosią? W ogóle poznajcie się. Zosia, a to jest Weronika. – przedstawił nas sobie i chciał jeszcze coś dodać, gdy Weronika mu przerwała. - Idź, bo te ważniaki tam sfiksują. – chwyciła go za ramię i popchnęła w stronę drzwi. – My sobie tu zorganizujemy czas. Tomek pocałował mnie, a ja nadal stałam i szczerze mówiąc nie wiedziałam co się dzieje. To wszystko było tak szybkie i poplątane, że tylko byłam w stanie patrzeć przed siebie w nieokreślony punkt. - No! W końcu spokój! – ...
... westchnęła Weronika po wyjściu Tomka i usiadła na brzegu biurka. – Chodź, siadaj, rozgość się – wskazała na krzesło obok – Przepraszam za to zamieszanie, ale ważniaki się zbuntowały, bo im jakiś projekt nie przypadł do gustu i od razu zwołali całą naradę. Zwariować można. A teraz powiedz coś o sobie, bo ja się rozgadałam, a ciebie to pewnie nie rusza. –roześmiała się i podparła rękami o krawędź biurka. - Nie, w porządku... - nie wiedziałam co powiedzieć. - To może wyskoczymy coś zjeść, co? – uśmiechnęła się. - W sumie to możemy. – wróciłam do żywych i trzeźwo myślących. - No to chodź, pogadamy sobie przynajmniej, znam fajną knajpkę, dają świetne makarony. – znowu obdarzyła mnie uśmiechem ukazując rząd białych zębów. Chwyciła mnie pod rękę i razem wyszłyśmy z gabinetu, po drodze Weronika krzyknęła do sekretarki: - Wychodzę, przez jakąś godzinę będę zajęta, z nikim mnie nie łącz - po czym weszłyśmy do windy i zjechałyśmy na parter. Knajpka, którą wybrała Weronika była bardzo przytulna, panował w niej typowo włoski wystrój charakterystyczny dla południowych rejonów Italii. Pozwoliłam sobie wybrać danie i jak kelnerka odeszła od naszego stolika dziewczyna wbiła we mnie wzrok. - Widziałam, że byłaś osłupiała jak cię Tomek do nas przyprowadził. - Tak, ale aż tak to było widać? – speszyłam się trochę. - No trochę... ale nie martw się, u nas zawsze taka atmosfera panuje, jak to w agencji reklamowej. - Rozumiem... - wydukałam i trochę się rozluźniłam. - A ...