-
Opiekun (III)
Data: 12.12.2020, Kategorie: wiązanie, pieszczoty, Autor: Lola
... teraz powiedz mi coś o sobie, skąd jesteś i takie tam... - machnęła ręką i wzięła łyk wody. - Zakładam, że jesteś ciekawa co robię u Tomka? W odpowiedzi tylko pokiwała głową. - Moi rodzice w trosce o dom... i o mnie – dodałam już mniej pewna – przywieźli mnie do państwa Kolewskich, aby się mną zajęli... tak wiem głupio to brzmi... - próbowałam się usprawiedliwiać. - Luz... - zaśmiała się. - No, ale siostra pani Basi miała zawał i... - Co? Kiedy? – Weronika, aż podskoczyła na krześle. Poczułam ścisk w żołądku, bo dotarło do mnie, że ktoś coś pokręcił. Jeszcze tylko nie wiedziałam kto i w jakim celu. - No... w piątek... albo w czwartek... - jąkałam się, wyraz twarzy Weroniki z każdą sekundą coraz bardziej się zmieniał, była coraz bardziej rozbawiona. - Oj, ale się porobiło... - zanosiła się od śmiechu. - Ale co? - Przepraszam cię, ale nie mogłam się powstrzymać... przepraszam, już ci wyjaśniam. – oparła się łokciami o stół i wsparła brodę o złożone ręce. – Ty tam jesteś od piątku, tak? - Tak, od późnego popołudnia, dokładnie. - Nic się nikomu nie stało. Wszyscy mają się dobrze. Myślę, pani Basia zgodziła się, abyś przyjechała do nich na te parę dni, bo oni bardzo chcą Tomka wyswatać z kimś. - Co? Ale ja przecież za młoda jestem – jęknęłam. - Nie no spokojnie, nie chodzi o ślub od razu – Weronika uspokoiła mnie, chwytając za dłoń. – Chodzi tylko o to, żeby Tomek poznał jakąś fajną, miłą dziewczynę. Ty wyglądasz na ideał. - Ale ...
... po co? Przecież on może mieć każdą, a mi do ideału daleko... - zastanowiłam się nad sensem słów Weroniki. - No właśnie w tym rzecz... czekaj, wyjaśnię ci od początku, wtedy zrozumiesz. - Okej... to zamieniam się w słuch – rozsiadłam się wygodnie. Cała ta sytuacja była tak posrana i irytująca, że miałam dość, a jeszcze Wera miała mi teraz jakieś rewelacje zaserwować. - Nie wiem, czy wiesz o wypadku, o pobycie w Stanach i o tym jak bardzo pan Adam chce zmienić Tomka w swoją kopię... - Tak wiem, to mi mówił. - To dobrze, to już część mam z głowy. Teraz też wiem po co oni tak szybko ściągnęli Tomka do ich domu... Obstawiam, że musiało to wyglądać tak, że gdy twoja mama zadzwoniła z prośbą o nocowanie to pani Basia była wniebowzięta. Pewnie razem z panem Adamem wpadli na ten pomysł, że ściągną Tomka na cito do siebie, a po południu powiedzą, że coś się stało i muszą pilnie wyjechać. Jednak, żeby wymyślić zawał... trzeba mieć polot... - Weronika pokręciła głową i kontynuowała dalej – Ich misterny plan powiódł się doskonale, bo jesteś pierwszą dziewczyną od jakiś sześciu lat, z którą pokazał się publicznie. Najpierw byłam ja, jeszcze za czasów liceum, ale potem znalazłam swoją drugą połówkę w odległej Rosji i plan pana Adama, brzydko mówiąc, poszedł w pizdu – skrzywiła się, a ja aż otworzyłam buzię ze zdziwienia. – No co? - Nie nic, ale naprawdę mnie zaskoczyłaś... W międzyczasie podano nam nasze dania, dlatego teraz wsuwałam pyszny makaron i przez chwilę ...