-
Opiekun (III)
Data: 12.12.2020, Kategorie: wiązanie, pieszczoty, Autor: Lola
... panowała cisza, a ja nadal trawiłam informacje zaserwowane przez Weronikę - Nie wiń Tomka, bo on za to nic nie może, że dziadkowie tak bardzo chcą go wyswatać – Weronika pierwsza zabrała głos. - No nie, ale tak głupio się czuję, no wiesz.. - Nie czuj się głupio. Przecież to nie twoja wina. - A o co ci chodziło jak mówiłaś, że ich misterny plan się powiódł? - No jak to co? Nie widzisz tego? - Ale czego? – przygryzłam wargę ze zdenerwowania. - Tego, jak Tomek szaleje za tobą. Zresztą po tobie też to widać... pierwszy raz od wielu lat pokazał się z kimś o przeciwnej płci publicznie! Zresztą ja go znam od dziecka i doskonale wiem jak on się zachowuje, gdy się zakocha... Dobrze, że akurat przełknęłam to co miałam w buzi, bo słowa Weroniki wbiły mnie w krzesło. Jednak, gdzieś tam głęboko, jakaś część mnie dostała skrzydeł i właśnie wykonywała piruety w powietrzu. Taki facet! Zakochał się we mnie! - A po tobie też widać to szczęście... a przynajmniej teraz! – Weronika się roześmiała, a ja pewnie przypominałam dorodnego buraka. - A Carlos? – spytałam, gdy już emocje trochę opadły. - Jest tutaj? – zdziwiła się. - Tak, od soboty. - No tak... kolejne dziecko z przypadku – pokręciła głową – Pani Basia i pan Adam mają trójkę wnuków, trzech chłopców, Tomka, Carlosa i Jarka. To jest ten co już miałaś przyjemność lub nieprzyjemność poznać u mnie w gabinecie. Dość nieprzyjemny typ... jak sama zauważyłaś... - No tak... - Do kiedy tu jesteś? - Do ...
... czwartku popołudnia. - No to jeszcze masz trochę czasu, aby zaszaleć – puściła do mnie oczko. Reszta rozmowa przebiegła w typowo kobiecy sposób, poplotkowałyśmy trochę, pogadałyśmy o ciuchach i takie tam podobne. Uznałam, że Weronika jest bardzo miłą osobą. Cały czas jednak miałam w głowie jej słowa, że on się we mnie zakochał. Majaczyły gdzieś w tyle głowy i za każdym razem przyprawiały o przyjemny skurcz tam w dole. Było już po trzeciej, kiedy zapłaciłyśmy za posiłek i wróciłyśmy do biurowca. - Naprawdę miło się gawędziło, dziękuję. Na piętrze, gdzie odbywała się konferencja było słychać ożywione głosy. - Chyba wszystko dobrze sądząc po odgłosach dobiegających z sali – uśmiechnęła się Weronika. – Ja też bardzo dziękuję, świetnie spędziłam czas, może kiedyś uda się nam ponownie spotkać. - Oby. - A teraz wybacz, ale muszę cię zostawić, obowiązki wzywają, zaczekasz na Tomka tutaj? Chyba, że wolisz w jego biurze. - Obojętnie... - Tak tylko wspomnę, że gabinet Tomka jest tam – wskazała na drzwi na końcu korytarza i uśmiechnęła się - ja już muszę iść. Uścisnęłyśmy się i Weronika poszła do swojego gabinetu odbierając po drodze telefon. Jednak w połowie drogi zatrzymała się: - A i jeszcze jedno ci powiem. Tomek uwielbia zaskakiwać... i po nim można się spodziewać wszystkiego... - uśmiechnęła się i wróciła do rozmowy. Usiadłam na krześle za mną i wzięłam do ręki jedną z pierwszych ulotek, przeglądnęłam ją i po chwili odłożyłam. Podniosłam głowę, gdy ...