-
Cichy pokój (IV)
Data: 27.12.2020, Kategorie: sen, stopy, wykorzystanie, Autor: Tamara
Sen jednak nadszedł a wraz z nim marzenia. Śniło mi się, że do mego pokoju weszła Mariola. Była odziana w nocną, zwiewną, nadzwyczaj przezroczystą i kusą koszulę z głębokim koronkowym dekoltem. Wydawało mi się, że miała na sobie stanik, gdyż jej piersi, mimo że mogłem dostrzec jej brzuch i pępek, były ukryte przed moim wzrokiem. Były też pełniejsze i ciut większe niż pamiętałem z nocnych wizyt. Nie powiedziała ani słowa, ale ja, jakby szóstym zmysłem odczytałem jej prośbę. Chciała położyć się obok mnie, bo czuła się w swoim pokoju samotnie. Uśmiechając się i nie czekając na moje zaproszenie, ciut nachalnie, weszła na łóżko, przeszła nad moim nagim ciałem i spoczęła po drugiej stronie, mocno przylegając do mojego boku. Podniecenie wzrosło, czułem, jak twardnieje, jak przyśpiesza mi tętno. Pomyślałem, że tej nocy w końcu stanę się mężczyzną, że poznam smak pełnego zbliżenia z kobietą, a jednak nie drgnąłem, nie spojrzałem w jej stronę. Położyła mi dłoń na piersi, a ja nawet tego nie poczułem. Nie docierał do mnie jej zapach, odczuwałem przyjemność z bliskości jej ciała, ale nie wyczuwałem jego temperatury. Dłoń pochwyciła twardego penisa, spojrzałem w dół i dostrzegłem Monikę klęczącą obok łóżka. Uśmiechała się podobnie jak pierwsza dziewczyna, zerkała to na mnie, to na trzymany w dłoni członek i bawiła się nim, uciskając palcami i masując delikatnie. W tym momencie zorientowałem się, że to musi być sen, że nie jest możliwe, by nagle dwie dziewczyny, których pragnąłem, ...
... zjawiły się bez zaproszenia, gotowe zaspokoić moje pragnienie. Jednak nie miałem zamiaru budzić się, tym bardziej że podniecenie szybko rosło, nieproporcjonalnie do tego, co się działo i finał nadchodził dużymi krokami. Chciałem coś w tym zmienić, wysunąłem dłoń, by pochwycić Monikę i zmusić ją, by weszła na mnie, lecz nie zdążyłem. Orgazm wyrwał mnie ze snu, zatrząsł ciałem, ale ja zacisnąwszy powieki wciąż miałem przed oczyma twarz Moniki. Sapnąłem głośno i poczułem żal, że to tylko sen, gdy nagle usłyszałem ciche westchnienie, a potem głos Moniki: – Sądziłam, że to potrwa dłużej, ale i tak nie jest źle. – Kurwa mać!! – krzyknąłem przestraszony i otworzyłem oczy na stojącą przede mną dziewczynę. – Co ty tu robisz?! Nie odpowiedziała, tylko uśmiechnęła się krótko. Była ubrana w tę samą suknię, w której widziałem ją na stacji paliw. Stała na prawej nodze, drugą opierała delikatnie stopą na penisie i dociskała go do brzucha, na którym perliły się strużki nasienia. To była jej sprawka, ten sen, i to, co się stało z moim ciałem. Zasłoniłem dłońmi oczy. – Możesz wyjść? – poprosiłem, starając się panować nad wstydem. – Tylko tyle masz mi do powiedzenia? – rzekła, udając zawód, po czym zdjęła stopę z mego ciała. – Sądziłam, że tego właśnie oczekiwałeś? – Nie tego – odparłem gniewnie. – No ja też nie tego się spodziewałam, ale skoro tylko na tyle cię stać, to chyba już pójdę – powiedziała i odwróciła się, kierując w stronę drzwi. – Zaczekaj – powiedziałem ...