1. Cichy pokój (IV)


    Data: 27.12.2020, Kategorie: sen, stopy, wykorzystanie, Autor: Tamara

    ... krytycznie mi się przyjrzała, po czym pokręciła głową z dezaprobatą.
    
    – Co jest nie tak? – spytałem szeptem, pamiętając, że tuż obok śpi jej mąż.
    
    – Spodnie ok, ale ściągnij bluzę i co tam masz pod spodem – powiedziała, po czym wstała i unosząc pięty tak, by nie stukały o podłogę, przeszła obok mnie i wkradła się po cichu do swego pokoju. Udawała swobodną i niedbałą, lecz nie zapominała o ostrożności. Nie miałem wątpliwości, że swoje nocne wypady robi poza wiedzą Tomka. Postanowiłem to zapamiętać, gdyby przyszło mi znowu z nią pertraktować, miałem dodatkowego asa w rękawie.
    
    Zdjąłem z siebie kurtkę, bluzę, jasny podkoszulek z niebieskim napisem na plecach i chwilę czekałem, zastanawiając się, czy taksówka już czeka pod domem, czy może wcale nie zamówiła taksówki, a ja wchodzę w zmyślną pułapkę.
    
    Wyszła po paru minutach, wręczając mi bez słowa białą koszulę i czarną marynarkę.
    
    Gdzie mnie zabiera? – pomyślałem, próbując wyobrazić sobie miejsce, w którym przyjdzie mi spędzić dzisiejszą noc. Czy to będzie restauracja z dancingiem? A może hotelowa restauracja? A może od razu weźmie mnie do motelu, a koszula i garnitur mają tylko dodać mi lat?
    
    Taksówka czekała na nas, ale nie pod domem, tylko na końcu ulicy. Widziałem ją z oddali, choć sypał drobny śnieg. Mróz w ostatnich dniach zelżał odrobinę, ale nadal szczypał w policzki, co wcale nie przeszkadzało mojej towarzyszce, iść wyprostowaną z uniesioną głową. Pomijając to, że jej stopy były tylko w pantoflach, a ...
    ... nogi okrywał cienki materiał rajstop, była ciepło ubrana. Długie futro z jakiś nieznanych mi zwierzątek okrywało ją od szyi do połowy łydek i najwidoczniej dawało jej drobnemu ciału wystarczającą ilość ciepła.
    
    – Nie zimno ci? – spytałem, gdy silniejszy podmuch zmusił ją do pochylenia głowy.
    
    – I tak nic na to nie poradzisz, więc nie sil się na uprzejmość – odrzekła z cieniem złości.
    
    Złościła się na mnie? Być może tak właśnie było – pomyślałem. Obydwoje wiedzieliśmy co stanie się za niedługi czas, nie bez powodu weszła do mojego pokoju. Wiedziała, że zrobienie mi przyjemności stopą nie uciszy mnie, że będę chciał więcej i być może nie zadowolę się jednorazowym spotkaniem. Musiała się z tym liczyć, bo ja się z tym liczyłem. Nawet jak pomyślałem na początku, że zażądam tylko jednej nocy, to dawno już o tym zapomniałem a im dłużej czekałem na nią, tym większą miałem ochotę, tym bardziej wyobraźnia koloryzowała doznania, jakie mnie z nią czekały, i zrozumiałem, że nie mogę zadowolić się tylko jednorazówką. To był szantaż, trochę niesmaczny, zresztą, jak każdy szantaż, i mogła się za to złościć na mnie.
    
    – Mam nadzieję, że nie będziesz ponura przez całą noc – powiedziałem łagodnie.
    
    – To zależy od twojego zachowania – odparła sucho i zaraz dodała, zmieniając temat: – O której jutro zaczynasz szkołę?
    
    Zatkało mnie.
    
    – Chyba chodzisz do szkoły? Prawda? Do której klasy? Przypomnij mi, proszę.
    
    – Dziewiątą – wydukałem, walcząc z poczuciem ucznia stojącego przed ...
«1234...9»