1. Cichy pokój (IV)


    Data: 27.12.2020, Kategorie: sen, stopy, wykorzystanie, Autor: Tamara

    ... spytała lekko oburzonym tonem.
    
    – Bo znam męża Moniki i nie jest to żaden z siedzących przy stole. Zresztą sama powiedziałaś, że przyszłyście … – ugryzłem się w język w samą porę. Przecież mogłem się mylić. Różnica w wieku mężczyzn i kobiet w tym pokoju coś mi sugerowała, ale to nie musiała być prawda, a jej słowa mogłem zwyczajnie zrozumieć opacznie.
    
    – Myślisz pewnie, że jesteśmy dziewczynami do towarzystwa? – powiedziała, ukrywając emocje.
    
    – Nie! – zaprzeczyłem.
    
    Położyła mi dłoń na udzie, zbyt wysoko jak na tak krótką znajomość, a nawet na wieloletnią przyjaźń. Jej mały palec oparł się paznokciem o wypukłość w spodniach.
    
    – Ale to prawda – odrzekła szeptem, nachylając się do mnie.
    
    Jej oddech owiał mi twarz, poczułem zapach jej ciała, gorąco bijące z odkrytego dekoltu i skuszony mimowolnie spojrzałem w niego.
    
    – Wiem. Są cudowne. Jestem tego świadoma – mówiła cicho i powoli, jakby zwierzała mi się z wielkiej tajemnicy. – Jestem też pewna innych swych wdzięków, tych ukrytych przed twoim wzrokiem i tych, których nie sposób dojrzeć oczami, a także tych, które mogą zarejestrować zmysły dotyku, ...
    ... smaku i słuchu.
    
    Przerwała na chwilę wciąż nachylając się w moją stronę i wciąż trzymając dłoń blisko penisa.
    
    – Czy wierzysz mi na słowo? – spytała, ściszając głos do nikłego szeptu.
    
    – Tak – odrzekłem, czując budzące się we mnie podniecenie. Dostrzegła to, ale nie odsunęła dłoni i nie zabrała palca z rosnącego wybrzuszenia.
    
    – Wiesz? Podobasz mi się i choć nie powinnam tego mówić facetowi, to dodam, że bardzo mi się podobasz.
    
    Przełknąłem ślinę.
    
    – Czy nie powinieneś teraz powiedzieć mi coś miłego? – powiedziała, odsuwając się ode mnie i zabierając dłoń z mojej nogi.
    
    – Przepraszam, tak… – zbierałem się do powiedzenia czegoś sensownego, komplementu, ale w głowie miałem zbyt mętlik.
    
    Zaśmiała się cichutko.
    
    – Nie musisz, ja już wiem. – Krótko zerknęła na moje krocze. – I dziękuję.
    
    W tym momencie usłyszeliśmy, jak do pokoju wchodzi kolejna osoba.
    
    Agnieszka westchnęła głęboko i z rezygnacją.
    
    – Chyba na ciebie już pora, ale zanim znikniesz mi z oczu. – Nachyliła się w moją stronę i dodała szeptem:
    
    – Poszukaj mnie w necie pod nickiem Amanda.
    
    Wstaliśmy i spojrzeliśmy na nowego gościa. 
«12...6789»