-
Cichy pokój (IV)
Data: 27.12.2020, Kategorie: sen, stopy, wykorzystanie, Autor: Tamara
... chwyciwszy ją za dłoń ze szklanką, dodałem – najchętniej z pani pucharu. Nie protestowała i pozwoliła mi upić sporą porcję swego drinka. To rzeczywiście była whisky i smakowała doskonale doprawiona widokiem jasnej skóry dekoltu. – Dziękuję – rzekłem, puszczając jej dłoń. Przyglądała mi się natarczywie, jakby chciała wejść mi w głowę. Miała ładną twarz o łagodnych rysach, policzki pełne, usta wąskie, oczy niebieskie w kształcie migdałów, brwi wysokie, podkreślone mocną kreską. Bujne blond włosy lekko kręcone spływały, kładąc się końcówkami na odsłoniętych ramionach. – Jestem Agnieszka – przedstawiła się, wyciągając do mnie dłoń. – Andrzej – odrzekłem, pochwyciwszy jej palce. – Jesteś znajomym Moniki – stwierdziła i zaraz dodała, podnosząc głos, zapewne chcąc zatrzeć oczywistość swej wypowiedzi – mam wrażenie, że nie wszystko ci wyjaśniła? Nie opowiedziała o naszych tu spotkaniach? Trafiła w sedno, a po jej minie mogłem wysnuć, że była pewna swoich domysłów. – Moniko – zwróciła się w stronę stołu, gdzie gra trwała nadal a na środku urósł spory stos stuzłotówek – Czy pozwolisz, że zajmę się twoim gościem? – Ależ naturalnie, moja droga. Jest twój do przybycia Anny – powiedziała i lekkim krokiem podeszła do rozmawiających szeptem kobiet przy barze. Usiedliśmy na wygodnej i całkowicie zakrywającej nas przed wzrokiem innych sofie. Dopiero wówczas mogłem ocenić całą jej figurę. Była ciut niższa ode mnie i przesadnie szczupła w talii. Ubrana była w ...
... suknie do kolan, rozkloszowaną, z ramionami aż do dłoni. Miała ładne dłonie, przyjemny głos, pachniała delikatną słodyczą, kwiatami i uśmiechała się w taki sposób, że trudno było mi się skupić na czymś innym poza jej ustami. – Jestem tu z Jerzym, z tym, co siedzi tyłem do drzwi. Basia przychodzi z Tadeuszem,. Tadeusz jest tu najstarszy i wszyscy go bardzo lubimy, a Krystyna towarzyszy Waldemarowi. To ten facet, który siedzi po lewej stronie Sławka. – Sławek to chłopak Moniki? – spytałem, by mieć pewność. Spojrzała na mnie zaskoczona. – No coś ty? – To, kim są dla siebie? – zadałem pytanie, czując, że mam szanse szybko dowiedzieć się całej prawdy. Agnieszka przez chwile zastanawiała się, po czym odpowiedziała niepewnie. – To raczej partnerzy. W grze. – Patrzyła na mnie z zakłopotaną miną. – Nie są razem? – dopytywałem, czując, że mój cały plan właśnie zaczyna się chwiać i za chwile runie niczym domek z kart. – Są – odparła szybko i zaraz dodała, widząc, że jej krótka odpowiedź niczego mi nie wyjaśniła – Są tu razem, w tym pokoju, dla gry, tu o to chodzi, o karty. – Nagle spojrzała na mnie podejrzliwie. – A co ty sobie wyobrażałeś? – Nic sprośnego – zaprzeczyłem, czując, że rozmowa nie idzie w tym kierunku, co powinna. Miałem pewne podejrzenia, domysły co do pań siedzących i chyba czekających na wynik gry, ale tego nie mogłem powiedzieć na głos. – Jakoś przyszło mi do głowy, że żadna z was nie jest tu z mężem. – A skąd takie przypuszczenie? – ...