-
Człowiek witruwiański (II)
Data: 10.01.2021, Kategorie: człowiek witruwiański, Autor: XXX_Lord
... nie jest fajne. - Mówiłem, że na początku będzie mało podniecająco, ale później... Zresztą sama się przekonasz. Nie przesadzaj z ilością wody. Jak już ta woda z Ciebie wypłynie poszukaj w tej samej szafce wazeliny, chyba widziałem w niej dwa albo trzy opakowania. Nadia z otwartymi oczami chłonie każde moje słowo. Czuję się jak belfer prowadzący w szkole zajęcia o pieprzeniu. - W międzyczasie zdążę wyjść z łazienki i będę czekał na Ciebie tutaj - kończę wykład - pytania? - Nie mam żadnych - buziak i już jej nie ma. Co za kobieta. Co rusz zaskakuje mnie swoimi pomysłami. Nie będę się z nią nudził. Tak przy okazji - w temacie anala należy wspomnieć o zasługach mojej eks. Kamila dobrze mnie przeszkoliła w tajnikach seksu w dupcię. Zwłaszcza wtedy, gdy miała zardzewiały odpływ - jak opisywała okres - lubiła, kiedy puknąłem ją od tyłu. Teraz to ja wystąpię w roli nauczyciela. Rozdziewiczę moją kobietę w miejscu, gdzie żaden inny facet jeszcze nigdy nie był. Po kilkunastu minutach wychodzę z wanny i kieruję się opasany ręcznikiem do salonu. Nadii jeszcze nie ma. Gaszę górne światło, zapalam kinkiety na ścianach, po czym siadam na kanapie i cierpliwie czekam. Wkrótce drzwi od ubikacji otwierają się i w progu pojawia się z uśmiechem na ustach moja narzeczona, ubrana w koronkową, czarną półprzezroczystą koszulkę, spod której przebijają się jej śliczne, małe cycuszki, a poniżej ciemne włoski na cipce. Obojętne, ile razy widzę ją nago moja reakcja jest ...
... zawsze taka sama - w spodniach robi się bardzo ciasno. Tym razem nie mam na sobie spodni, za to ręcznik, którym jestem przepasany zaczyna się podnosić. - Jestem gotowa - uśmiecha się i wręcza mi tubkę wazeliny. - Wyglądasz ślicznie - bez zbędnych ceregieli wstaję i zrzucam ręcznik. Mój członek, moja duma rodowa sterczy jakby miał za chwilę zamiar zapłodnić całą żeńską część populacji Londynu. Nie mam już ochoty dłużej czekać. Cholera jasna - myślę - to prawie mój debiut w pozbawianiu dziewictwa. Zaznaczam prawie - inicjację seksualną zaliczyłem w ramach nerwowego, kilkunastosekundowego stosunku z Aśką, koleżanką z klasy w liceum, która również przeżyła wtedy swój pierwszy raz. Wątpię, żeby jej się podobało. - Hmm, widzę że nie muszę się zbytnio dzisiaj wysilać - Nadia patrzy na mnie zmrużonymi oczami i chwyta mój napięty organ dłonią, po czym zaczyna poruszać nią w górę i w dół. Klęka i bierze go do ust. Czuję, jak jej język pracowicie penetruje wszystkie górki i dołki na nim, a wargi oplatają główkę zagłębiając go coraz głębiej i głębiej w gardło. Odciągam jej głowę, w końcu to nie ja dzisiaj mam być głównym aktorem. - Połóż się na plecach - wydaję komendę. Nadia posłusznie wykonuje moje polecenie. Ogarniam wzrokiem jej piękne, szczupłe ciało, zdejmuję z niej koszulkę, po czym nachylam się i zaczynam ją całować. Z języczkiem, bez pośpiechu. Doświadczony kochanek musi dać kobiecie szansę na „naładowanie baterii”. Zajęcie się na początku najbardziej wrażliwymi ...