1. Schody do nieba (III). Służbowa żona


    Data: 18.01.2021, Kategorie: sekta, asystentka, Autor: Man in black

    ... stanie okryć w całości zwierzaka. Prostuje go do pozycji poziomej. Jednak penis sterczy tak ochoczo, że stawia opór jak felerny szlaban niedający się spuścić na dół. Kiedy jej się to udaje, zsuwa z niego skórę, odsłaniając czerwoną żołądź.
    
    Zaciska palce z całej siły, wyczuwając naprężone mięśnie penisa. Patrzy na wielką główkę i zasycha jej w gardle. Wysuwa język. Nie wiedzieć czemu, chwilę się waha, a może celebruje ten moment, chcąc odwlec to, co najpiękniejsze. Wreszcie wysuwa język i decyduje się liznąć żołądź. Robi to ostrożnie z nutą wstydu i nieśmiałości. Żądza spala ją od środka. Czuje, że jej pochwa jest doprowadzona do wrzenia. Zerka na kochanka. Oboje w oczach mają obłęd. Wyglądają, jakby ich ciała przechwyciły zepsute sprośne demony. Patrzą na siebie lubieżnie. Nie spuszczając go z oczu, wysuwa język.
    
    Adam czuje suchy, lekko szorstki język przesuwający się po główce. Nie tylko czuje, ale jednocześnie na to patrzy. W dziewczynie nie ma nic z tamtej chłodnej formalistki Kingi, która biega za nim z notesem i przynosi kawę. Z jego penisem przy twarzy, kiedy oblizuje go za każdym razem z innej strony i patrzy mu przy tym w oczy, dziewczyna wygląda jak rasowa kurewka. Tak ją teraz postrzega i ma wrażenie, że krew w żyłach mu się gotuje.
    
    Kiedy wreszcie służbowa żona decyduje się na więcej, jej usta przyjmują kształt litery O i powoli pochłania gładką żołądź. Otula ją zmysłowo, pochłaniając milimetr po milimetrze. Sukinsyn jest naprawdę duży, ale ona mu nie ...
    ... odpuści. Nie ustąpi, dopóki nie sprawi, że ten wielki dumny kutas nie zmięknie. Adam nie pytając o zdanie, wciska członek do jej gardła.
    
    Tył głowy dziewczyny uderza o drzwi. Nie bardzo mocno, ale też nie delikatnie. Skoro nie ma gdzie cofnąć głowy, dyrektor pieprzy ją w usta jak szmacianą lalkę. W tej chwili jest jak maniak spuszczony ze smyczy. Wbija się najgłębiej jak tylko to możliwe i przez chwilę ma wrażenie, że ją udusi. Tymczasem ona, ta mała sprośna suka liże go językiem i ściska za jądra. Ostatecznie pozwala jej nabrać powietrza. Kinga dyszy, jakby wbiegła schodami na ostatnie piętro pałacu kultury. Ma świszczący oddech.
    
    Jest wobec niej arogancki i traktuje ją jak szmatę, jednak asystentka nie może zaprzeczyć temu, że strasznie ją to podnieca. Mimo wszystko musi go ukarać. Uderza dłonią prosto w żołądź. Robi to jeszcze raz, tym razem zadzierając głowę do góry i patrząc na niego. W odpowiedzi słyszy warknięcie. Pieprzony wściekły pies. Już ona go ujarzmi. W ustach ma pełno śliny i chce ją wykorzystać. Pluje na główkę, po czym bierze ją w garść i z całej siły wciera ślinę, kręcąc dłonią. Nagle przypomina sobie o jego jądrach i bierze je w usta. Raz jedno później drugie. Ssie je i kąsa zębami. Wcale nie tak delikatnie.
    
    Dziewczyna wreszcie przerywa zabawę. Wstaje i spogląda na niego. Obydwoje sapią jak konie po ciężkim biegu. Kochanka staje na palcach, chcąc go pocałować. Służbowy mąż pochyla się, ale zamiast go pocałować, przeciąga językiem po jego ustach, tak samo, ...
«12...678...11»