1. Kapsel Berliner Kindla


    Data: 22.02.2021, Kategorie: Inne, Autor: Marcin Mielcarek

    ... Kiedy dostaliśmy trzy browary złapałem za kufel i wzniosłem pełen sarkazmu toast. Za Allacha rzecz jasna. Nic do niego nie miałem – Yusufa i Allacha – po prostu chciałem być zabawny.Yusuf w porównaniu do Thomasa, mówił płynnie po angielsku, więc mogłem z nim pogadać. Trochę ponaigrywałem się z niego, bo kiedy wypiję robię się bardzo cyniczny i wulgarny. Turek nie pozostawał dłużny.– Czy to prawda, że słowem "kurwa" wyrażacie wszystkie emocje? – zapytał, pokazując swoje śnieżnobiałe zęby.– Tak – przyznałem krótko.Zaśmialiśmy się. To był ciepły, serdeczny śmiech.Yusuf wyglądał jak typowy berliński arab, których pełno na ulicach. Czarne, idealnie wystylizowane włosy – był przed chwilą u fryzjera czy jak? – ciemny zarost i czarna skórzana kurtka. Do tego czarne oczy, w sumie to cały był czarny. Tylko te zęby miał białe. Porównując go z Thomasem, nie dziwię się, że niemieckie dziewczyny wolą ich.– Jak to jest Yusuf, jesteś cholera Niemcem czy Turkiem? – zapytałem, patrząc mu w oczy.– Żadnym z nich – przyznał.– To jak? – Byłem mocno zdziwiony.– Jestem berlińczykiem. Nigdy nie byłem w Turcji. Ani w Niemczech.– Jak Kennedy?– Nie. On był pączkiem.Trafnie, bardzo trafnie, pomyślałem.– Może byś się jednak napił?Pokiwał stanowczo głową.We czwórkę opuściliśmy lokal. Wypiłem dziś chyba dziesięć piw – przyznaję, dałem ostro w palnik. Wiedziałem, że muszę przystopować. Gdybyśmy walili wódkę, już dawno wymiotowałbym do śmietnika. Szliśmy teraz ulicą w stronę jakiegoś imbisu. Nasz śniady ...
    ... przyjaciel zarzekał się, że to najlepszy kebab po tej stronie Berlina. Byłem głodny i lubiłem śmieciowe jedzenie, więc ochoczo przystałem na tę propozycję. Podczas gdy wgryzałem się w pszenną bułkę z mięsem, warzywami i ostrym sosem, przyglądała nam się szemrana grupa. Zjedliśmy i posiedzieliśmy, jakby celowo ich prowokując swoją obecnością. Zaczęli nagle głośno komentować, a najgłośniej najmniejszy i najgrubszy. Wyglądał trochę jak owłosiony orzech.– Co on mówi? – spytałem Yusufa.– W skrócie, że mamy wypieprzać – wytłumaczył.– Aha. Jak powiedzieć, że jest ciotą?Powiedział mi, a ja powtórzyłem to kilka razy na głos, patrząc w stronę gościa-orzecha. Gdybym nie był pijany, nie robiłbym takich głupot. Ale byłem. Turcy – chyba – zaczęli się podnosić. Stało ich sześciu albo siedmiu. Popatrzeliśmy po sobie.– Spierdalamy! – rzucił nagle Erwin i zaczął po prostu biec.Zerwaliśmy się z miejsc. Pędziliśmy ile sił w nogach. Najszybszy był Yusuf, ja tuż za nim, a Erwin i Thomas zostawali w tyle. Raz po raz oglądałem się przez ramię. Rzucali w nas tureckimi kurwami, a ja darłem się w kółko, że z nich cioty. Ubiegliśmy jeszcze trochę nim dali nam spokój. Minutę później stałem z głową wetkniętą w kosz. Czułem się fatalnie i chciałem wracać. Erwin zgodził się, że mnie odprowadzi, ale sam postanowił jeszcze zostać na mieście.Ponownie znalazłem się w mieszkaniu na Jagowstrasse, które okazało się być puste. Kiedy wszedłem zegar wiszący na ścianie wskazywał za dziesięć ósmą. Zdjąłem buty i wlazłem do ...
«1...3456»