1. Kapsel Berliner Kindla


    Data: 22.02.2021, Kategorie: Inne, Autor: Marcin Mielcarek

    ... łazienki. Zwymiotowałem ponownie i wziąłem prysznic. Czułem, że po tej lekkiej przebieżce alkohol krąży w moich żyłach ze zdwojoną mocą. Wyszedłem prawie nagi i położyłem się na podłodze w pokoju. Zanim zasnąłem usłyszałem jak ktoś otwiera drzwi do mieszkania.Nocną ciszę przerwał przeciągły jęk zawiasów. Obudziłem się i poleżałem dłuższą chwilę, dochodząc do siebie. W końcu usłyszałem w łazience odgłos szumiącej wody. Podniosłem się z posłania i nie myśląc za dużo dałem ponieść nogom. Wyszedłem na korytarz i zapaliłem światło. Oślepiło mnie. Potem nacisnąłem na klamkę od drzwi łazienki. Była otwarta. Stanąłem w progu i spojrzałem na kąpiącą się za prysznicową szybą Arletę. Przyglądałem się jej dosyć długo. W końcu wyłączyła wodę. Dopiero kiedy wychodziła z kabiny spostrzegła, że tutaj jestem.– Zajęte – rzuciła w moją stronę, zasłaniając swoje piersi.Nie zareagowałem. Patrzyłem na jej nagie ciało. Kobieta cofnęła się i przymknęła przezroczyste drzwi.– Możesz wyjść z łazienki? – zapytała. Ton miała twardy.– Mogę – odparłem. – Ale nie chcę.– Jeżeli za sekundę stąd nie wyjdziesz zacznę krzyczeć – oznajmiła ostro. – Nie żartuję.Odwróciłem się więc, wyszedłem z łazienki i ukryłem w pokoju.Posiedziałem w nim jakąś chwilę, położyłem nawet spowrotem, ale postanowiłem nagle, że nie mogę tutaj zostać, nie po tym co zaszło. Spojrzałem ...
    ... na godzinę w telefonie – było po czwartej. Ubrałem się i spakowałem rzeczy do torby, zajęło mi to kilka minut. Łóżko Erwina nadal stało puste. Miałem już wychodzić, kiedy usłyszałem jak ciotka Arleta zaklucza swój pokój. Zatrzymałem się przed jej pokojem. Powinienem coś zrobić, cokolwiek, pomyślałem. Zapukać, powiedzieć kilka słów, przeprosić albo po prostu się pożegnać. Stałem przez chwilę skonsternowany. Odwróciłem się w końcu i opuściłem to mieszkanie. Mogłem zrobić wszystko, a nie zrobiłem nic.Na zewnątrz padało. Było mi zimno, a moja marynarka całkiem przemokła zanim doszedłem na stację. Wsiadłem w metro i pojechałem na dworzec – Berlin Hauptbahnhof. Kupiłem bilet do domu w automacie. Pociąg czekał już na peronie. Czekał jakby właśnie na mnie.Maszyna ruszyła praktycznie od razu. Odetchnąłem głęboko, spokojnie. Pragnąłem zostawić Berlin daleko za sobą. Miałem dosyć tego miasta i jej mieszkańców. Wytrzymałem tu jeden dzień. To nie dla mnie. W tym ludzkim kotle nie było miejsca dla kogoś takiego ja. Berlin przeżuł mnie, połknął i wydalił. Na całe szczęście.Odnalazłem swoje miejsce i rozłożyłem się wygodnie w fotelu. Nagle poczułem, że coś uwiera mnie w pośladek. Uniosłem się i sięgnąłem tam ręką, wyciągając to z kieszeni. To był kapsel. Popatrzyłem na niego. Dzieciak siedzący w kuflu. Śmieszny kapsel od piwa. Tylko tyle. 
«1...3456»