1. Wesele


    Data: 24.02.2021, Kategorie: wesele, fotografia, ukryta kamera, Autor: sajmon

    ... wydawali się być dwoma różnymi żywiołami. Ojciec, profesor Solski, był wysokim, dystyngowanym, ale leciwym już mocno dżentelmenem w typie przedwojennego Zakopanego. Matka zaś, po pięćdziesiątce, była uosobieniem snobistycznej i bardzo energicznej krakuski. Solska miała długie, rude, kręcone włosy i bujne kształty. Ubrana była niby w elegancką, bordową garsonkę i białą koszulę z kołnierzykiem, ale spódnica była o kilka centymetrów za krótka, a koszula zbyt głęboko rozpięta.
    
    Po mszy pojechaliśmy na szybką sesję zdjęciową. Fotografując parę młodych, miałem wrażenie, że pracuję z profesjonalnymi modelami. Ich foty mogłyby spokojnie zdobić żurnale mody. Bardzo chętnie do pozowania wyrywała się także matka, której musiałem napstrykać masę zdjęć. Doświadczonym wzrokiem zauważyłem, że starała się nachalnie wyeksponować gołą nogę i zarys obfitego biustu, z którego widać była bardzo dumna.
    
    Wszystko to były tylko takie migawkowe spostrzeżenia, na marginesie mojej pracy, której w kościele, jak i w pierwszych godzinach wesela zawsze miałem najwięcej. Nie chcę się tu rozpisywać na ten temat, bo nie dość, że byłoby to nudne, to nie chciałbym też zdradzać tajników mojego zawodu. Ważne, że znalazłem chwilę, żeby zainstalować się ze sprzętem w apartamencie nowożeńców. Musiałem znaleźć dobre miejsce, żeby ogarnąć nie tylko małżeńskie łoże, na którym wysypano kilka worów płatków róż, ale i wnętrze sypialni, w którym postawiono całe zastępy secesyjnych świeczników, tworzących ...
    ... odpowiedni klimat pierwszej nocy. Przyznam, że z narastającym podnieceniem, pospiesznie sprawdzałem, czy wszystko działa tak, jak sobie tego życzę. Działało!
    
    Zawołałem więc Piotrka i pokazałem mu, ukryte pod telewizorem oko kamery o wysokiej rozdzielczości. Zainstalowałem też na jego smartfonie aplikację do zdalnej obsługi oraz rejestracji obrazu. Całe ustrojstwo pochowałem za monitorem, na którym, gdyby zechciał, mógł wyświetlać się obraz.
    
    – No co ty! – zganił moją propozycję. – Nie chcę, żeby Aga się o tym dowiedziała!
    
    *
    
    Mogłem wracać do roboty, której jak już mówiłem, o tej porze miałem co niemiara.
    
    Po pierwszym tańcu, kiedy cała sala tłumnie wyległa bawić się na parkiecie, a ja łokciami przepychałem się między tańczącymi, szukając ciekawych ujęć, zauważyłem Piotrka i Agnieszkę, którzy trzymając się za ręce, wybiegli z sali, gnając na piętro. Fala gorąca uderzyła mi do głowy. Domniemywałem, że młodzi udali się do sypialni. Przerwałem robotę, szukając w podnieceniu jakiegoś ustronnego miejsca. Nie przyznałem się Piotrkowi, ale miałem w telefonie pełen dostęp do ukrytej kamery. W końcu stanąłem gdzieś w kącie i wyciągnąłem smartfon. Obraz rejestrowany przez kamerę był bardzo dobrej jakości i obejmował praktycznie całe pomieszczenie. Moje przypuszczenia były słuszne. Na sześciocalowym wyświetlaczu zobaczyłem parę młodych.
    
    Wokół mnie zrobił się jednak ruch, ktoś coś do mnie wołał. Musiałem przenieść się w inne miejsce, jeśli dalej chciałem śledzić rozwój wydarzeń. ...
«1234...12»