1. Wesele


    Data: 24.02.2021, Kategorie: wesele, fotografia, ukryta kamera, Autor: sajmon

    ... Wybiegłem z sali i wreszcie zamelinowałem się w toalecie dla niepełnosprawnych. Pospiesznie uruchomiłem obraz z kamery. Zobaczyłem Piotrka, trzymającego pod pachami szeroko rozłożone nogi Agnieszki i posuwającego ją w sportowym tempie, jak szmatę. Romantyczna powierzchnia różanej pościeli cała falowała, wzburzona gwałtownymi ruchami jego bioder. Jej drobne piersi tańczyły bezwładnie z zawrotną prędkością. Spojrzałem na odchyloną do tyłu twarz Agnieszki, wykrzywioną grymasem bólu, z której w końcu wydobył się stłumiony krzyk…
    
    Wyłączyłem telefon, ciężko oddychając. Poczułem się haniebnie, jak barbarzyńca, który z buciorami wszedł do sypialni tak delikatnej i niewinnej dziewczyny.
    
    Kiedy wróciłem do pracy, zaobserwowałem, że rodzina Solskich czuła się w Art Nouveau doskonale, świetnie się bawiąc. Natomiast rodzina Wahledów nie potrafiła się tu odnaleźć. Bez góralskiej muzyki, hektolitrów przypalanki i kwaśnicy na baranim ryju, siedzieli z marsowymi minami starego Sabały, polewając whisky do kieliszków. Najbardziej rozrywkowe okazało się natomiast, co można było przewidzieć, towarzystwo przyjaciół Piotrka ze skoczni. Pili, tańczyli, śpiewali i dokazywali nieustannie.
    
    Piotrek i Agnieszka długo nie wracali, ale kiedy w końcu wrócili, coś było nie tak. Zobaczyłem ich dopiero w hallu, w towarzystwie starych Solskich. Agnieszka nie wyglądała najlepiej. Chociaż może źle to ująłem. Była piękna jak zawsze, ale niczym blada i smutna zjawa, zbierała się wraz z ojcem do ...
    ... wyjścia.
    
    Spojrzałem na Piotra pytającym wzrokiem, a on skinął na mnie, żebym szedł za nim.
    
    – Możesz się zwijać. – rzekł do mnie, gdy znaleźliśmy się na osobności.
    
    – To znaczy? Mam już iść? – wydukałem rozczarowany.
    
    – Nie! – roześmiał się na szczęście, rozwiewając mój niepokój – Możesz zostać jak długo chcesz i bawić się na moim weselu do rana! Chodziło mi o ten film. Rozumiesz? Wystarczy już na dziś.
    
    – Coś się stało? – zmartwiłem się nagle, patrząc katem oka na Agnieszkę, która ledwie stała na nogach.
    
    – Aga źle się poczuła i jedzie na mieszkanie. Możesz więc już pozbierać sprzęt. Nie będzie więcej potrzebny. – mrugnął do mnie okiem i pchnął w kierunku schodów.
    
    *
    
    Ale jak to mówią „Show must go on!”. Zabawa rozkręciła się i nie zamierzała gasnąć. Znalazłem pustą lożę, nad którą wisiała duża reprodukcja „Salome” Klimta, usiadłem i obserwowałem. Piotrek, przejąwszy role gospodarza, obtańcowywał swoją teściową, która tak jak on, została bez pary. Kiedy Agnieszka wyszła, widziałem jak podochocone panie, zaczęły spoglądać za nim powłóczystym spojrzeniem. Był w końcu znaną tu osobą, wręcz celebrytą, a do tego był młody i piekielnie przystojny. Kiedy został bez pary, każda nagle chciałaby chociaż raz zatańczyć z Piotrem Wahledą! Piotrek jednak pokazał klasę, prosząc do tańca matkę swej świeżo upieczonej małżonki. A stara Solska tańczyć potrafiła. Przebrana na balety w bordową suknię, stylizowaną na Carmen, świeciła w tańcu gołymi ramionami i szerokim dekoltem. W ich ...
«1234...12»