1. Wesele


    Data: 24.02.2021, Kategorie: wesele, fotografia, ukryta kamera, Autor: sajmon

    ... przenikliwym piskiem, a ciało obezwładnił dreszcz. Wyrwałem palce z jej wstrząsanego orgazmem wnętrza i na ich miejsce wsunąłem oczekującego na swoją kolej rumaka. Wrzasnęła z rozkoszy, aż się przestraszyłem, żeby ktoś tego nie usłyszał i zaraz nie przybiegł tu z pomocą. Dlatego chwyciłem ją za nogi i zacząłem pieprzyć ile sił, wgniatając wręcz w drewniany, rzeźbiony zagłówek. I nie zwolniłem już, dopóki moje nasienie nie wytrysnęło w jej łonie…
    
    Opadłem na łóżko bez sił, pusty niczym dziurawa dętka. Natomiast Solska jakby nigdy nic wstała, pozapinała guziki koszuli i ruszyła do łazienki. Powiodłem tylko za nią wzrokiem, aż zniknęła za drzwiami.
    
    Zniknęła tam na wieczność.
    
    Pozbierałem się i jakoś doprowadziłem do ładu. Czułem, że nie wróci z łazienki, dopóki nie wyjdę. Zdemontowałem więc mój sprzęt i wyszedłem. Zamierzałem się jeszcze napić, ale na dole zastałem istny armagedon: rozlany alkohol, potłuczone szkła, potargane tapety. Pomyślałem sobie: nie ważne, czy lokal nazywa się Art ...
    ... Nouveau, czy Karczma u Jędrusia, wesele pod Tatrami musi skończyć się tak samo! Nie chcąc natknąć się na pijane towarzystwo, chyłkiem przemknąłem ku wyjściu. Tam wpadłem jednak wprost na Piotrka, który zataczając się, rzucił mi się na szyję.
    
    – Super pornosa nakręciłeś! Super! – ryknął mi do ucha i zarechotał w swoim stylu.
    
    – A co? Pochwaliłeś się już wszystkim kumplom nocą poślubną?
    
    – Ale ja nie o tym! Patrz, co mi teściowa wysłała! – podsunął mi pod nos swoją komórkę. – Patrz, co mi napisała! „Zobacz, co straciłeś!” – i wybuchnął takim śmiechem, że aż się zakrztusił.
    
    Pod tymi trzema słowami, które pewnie napisała z łazienki, był nasz film! Zrobiło mi się słabo.
    
    – Zawodowo mi mamusię wyruchałeś! – rechotał nieustannie Wahleda.
    
    Koniecznie trzeba było to wszystko zniszczyć! Najchętniej obił bym mu ryja i zarekwirował telefon, ale zamiast tego po prostu uciekłem na zewnątrz. Gorący i duszny halny tarmosił gałęziami przydrożnych jaworów, kiedy z trudem składając myśli, powlokłem się do domu. 
«12...9101112»