1. Wesele


    Data: 24.02.2021, Kategorie: wesele, fotografia, ukryta kamera, Autor: sajmon

    ... kręcąc przy tym zmysłowo biodrami. W końcu podeszła do mnie, podtykając mi niemal pod sam nos swe bujne krągłości. Wreszcie mogłem dobrać się do jej wspaniałych piersi i possać elastyczne jak z gumy cumelki. Kucnęła i odgarniając do tyłu loki, objęła ustami moją sterczącą pałę.
    
    – Włączyłeś nagrywanie? – przerwała nagle boską pieszczotę.
    
    – Włączyłem. – przytaknąłem.
    
    Wtedy ściągnęła majtki i ani się spostrzegłem, jak mnie dosiadła, aż zazgrzytały sprężyny łózka. Wczepiłem się mocno palcami w jej rozbujane na wszystkie strony cycki. Były wielkie i ciężkie niczym worki mąki. Mogłem bawić się nimi i miętosić, aż pod palcami nabrzmiewały niebieskie żyłki. Ujeżdżała mnie płynnymi ruchami, z zarzuconymi do tyłu włosami i wyprostowanymi plecami, niczym zawodowa amazonka. Nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że cały czas gra, ale jakże rozkoszna dla mnie była ta gra! Oddychała coraz szybciej i głośniej. Rude loki spłynęły jej na twarz. Widać było tylko szeroko rozchylone, rozmazane szminką, mięsiste usta, z trudem łapiące oddech. Wreszcie zsiadła zmęczona i ciężko dysząc rzuciła się na łóżko. Nachyliłem się nad bezwstydnie rozłożonymi nogami i przeciągnąłem językiem po wydepilowanej cipce, cmoknąłem jej pępek i obsypałem pocałunkami biust. Wreszcie wepchnąłem biodra między jej uda. Oplotły mnie jej ramiona i nogi. Zatrzeszczały metalicznym dźwiękiem miękkie sprężyny. Długie pazury drapały mnie po plecach do bólu, a gdy wbiła mi je w pośladki, zaciskając palce na moim tyłku, o ...
    ... mało nie wrzasnąłem.
    
    – To boli! – skarciłem ją, wycofując się.
    
    – Taki jesteś delikatny? A ja jestem kocicą i lubię drapać! – odparła chrapliwym głosem i widząc moje zawahanie, uniosła nogi niemal do pionu i oparła stopy na moich barkach.
    
    Spomiędzy jej szerokich, zaciśniętych ud zagadały do mnie zachęcająco karminowe usta waginy. W tej pozycji jej szparka zrobiła się przyjemnie ciasna. Przygniotłem ją całym ciężarem ciała, czując jak zaplotła stopy za moją głową, aż koronkowe manszety jej pończoch zaczęły drapać mnie po szyi. Nie wyglądała na aż tak gibką! Sprężysty materac oddawał energię moich pchnięć, nadając naszym ruchom płynności i wydłużając amplitudę penetracji. Jej szeroko otwarte, nieprzestające jęczeć usta miałem teraz na wysokości swoich ust. Zdobyłem się na chwilę czułości i pocałowałem ją. Zassała mnie niczym glonojad i uśmiechnęła się zadowolona. Nie zwalniając rytmu, odchyliłem się do tylu i chwyciwszy jej łydki, szeroko je rozłożyłem. Spojrzałem, jak mój członek porusza się w jej szerokiej i rozpalonej cipce, i podkręciłem tempo.
    
    Plask, plask, plask – rozległo się po pokoju.
    
    – Tak, tak, tak! – odpowiedziały jej krzyki, które zwieńczyła przeciągłym altem. Udawała! Ale tak mnie to nakręciło, że zacząłem zbliżać się do szczytu. – Stop! – przerwała niespodziewanie.
    
    Najwyraźniej zauważyła, że zaraz dojdę, bo cofnęła łono i chwytając mojego, nagle pozbawionego gniazdka, zgłupiałego ptaszka, pociągnęła mnie do siebie. Do końca musiała panować nad ...