-
"Czlowiek", akt 3: "Potrzask" (2/3)
Data: 04.03.2021, Kategorie: Inne, Autor: Michalina Korcz
... czwarty rozmówca się nie odezwał, podobnie jak Negan. Kiedy zszedłem po schodach, gruba stała na środku salonu, cała pocąc się i becząc, a Julia naprzeciwko niej z rękami na piersiach.- Muszę z nim pomówić! Chce rozmawiać! - krzyczała na gospodynię - To on sprowadził tu to zwierzę i powinien nad nim zapanować! Ani mówiła, że jesteśmy jego dziećmi i ten typ powinien się nam podporządkować, a nie my mu! Chce rozmawiać z tatą!- Wiktor nie ma czasu na wasze histerie od czasu, jak ustaliliście, dostaliście pod opiekę zieloną strefę. - odparła spokojnie gospodyni - Nie mamy wpływu na to, kogo zaprasza i co ten ktoś robi. Zresztą Konrad to jego przyjaciel i jest tutaj w gościnie, a nie jednym z ludzi, których Wiktor sobie kupił i mogliście z tego korzystać.- Pobił dwoje klientów! Żądają pieniędzy! - krzyczała nadal gruba, bujając się- Twoim i twojego brata obowiązkiem jest dbanie o ich bezpieczeństwo. - odparła nadal spokojnie, jak robot - Takie były warunki i na nie przystaliście. Zresztą... - spojrzała na mnie - Konrad, Lena się na Ciebie skarży i...- Przypomnij jej, że niedługo będzie w bardzo ciepłym i miłym miejscu. - odparłem, nie odwracając się do grubaski i mamy - Będzie wspaniałe. Pełne cukru, ale też zdrowych warzyw i aromatycznych ziół. A jeśli tak się jej tam spieszy, to mogę ją zabrać od razu.- Nie, nie! - piszczała - Chce tylko porozmawiać z tatą, chyba mogę?- Najwyraźniej on nie ma ochoty na rozmowę. - nadal stałem przed drzwiami - Oby twój brat nie kłamał, że ...
... lubi walczyć i ma tyle samo charakteru co tata Od tego może zależeć to, czy jeszcze kiedyś go zobaczycie.- Niech ktoś go zatrzyma, proszę... - jęknęła jeszcze Lena - On jest...- Tym, kogo nam było trzeba. - odparła JuliaPo dotarciu do zielonej strefy odbiłem od jej głównej części i skierowałem się znacznie dalej, w kierunku odwrotnym do komercyjnej. Potrzebowałem znacznej chwili, by dotrzeć do znacznie mniejszego kompleksu, którego główną atrakcję stanowiła szklana kopuła przywodząca na myśl brylant. Wszedłem do środka, spokojnie. Było niemal pusto, spokojnie. Podszedł do mnie prawie równie duży co ja murzyn.- Do szefa. - powiedziałem krótko - Proszę powiedzieć, że bardzo mu zależało na moich odwiedzinach. Tak bardzo, że wysłał mi specjalne zaproszenie.Pięć minut później siedziałem w gabinecie, wyglądającym dokładnie jak odbicie tego samego pokoju w domu Wiktora, chociaż bywałem tam sporadycznie, głównie by sobie pogawędzić niezobowiązująco. Sam Wolfagan siedział, dumny jak paw za swoim stołem. Wieści albo do niego nie dotarły, albo duma nie pozwalała mu ukazać obaw. Dobrze, bardzo dobrze.- Przykro mi, że tak wyszło. To był pomysł Leny, chciała się zemścić i myślała, że... - zaczął, jakby wyjaśniająco- Skoro gdzieś między fałdami twojego tłuszczu istnieje coś takiego jak fiut i uważasz się za lepszego od brata, chyba nawet od ojca, to załatwmy to prawidłowo. - powiedziałem, zaplatając ręce na piersi - Rozwalę twoją głową blat, potem wywalę przez to wielkie okno na zbity ryj. ...