-
Córka Architekta (IV)
Data: 06.03.2021, Kategorie: alternatywna rzeczywistość, Autor: Ignatius
... jest, żeby gildie polowały na Architektów. – Przepraszam, a mógłby mi pan wyjaśnić, czym w zasadzie są gildie? – uśmiechnąłem się niewinnie. – To zrzeszenia Architektów – odparł. Schował kulę i chwilę milczał. Patrzyłem na niego pytająco. – Oferują pomoc, wymianę wiedzy, dostęp do ksiąg i warsztatów, ale coś za coś. Każda ma swoje zasady i wartości. Jeśli ktoś zostanie członkiem, to później ciężko mu wystąpić. Widzę, że pan kompletnie niezorientowany? – Teść mówił, że ma problemy z jakąś gildią, ale zawsze zbywa temat. Nie chce, bym został Architektem. Uważa, że zwyczajne życie jest lepsze – brnąłem w kłamstwo. – Wiedza i umiejętności kuszą. Zwłaszcza, jeśli ktoś ma talent. Czuje się bezkarny i korci go, by złamać tabu. Rozumiem postawę pana teścia – pokiwał głową z aprobatą. – A jak on się nazywa? – Wolałbym nie zdradzać jego personaliów. I tak nie jest zbyt towarzyski. Pomagam mu tylko w niegroźnych eksperymentach – zaśmiałem się dla rozluźnienia. – A tabu o jakim pan wspomniał, to...? – Jeśli pan tego nie wie, nie powinienem poruszać tego zagadnienia – szepnął nerwowo. – Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia. – Ukłonił się elegancko i wysilił na uśmiech, po czym poszedł w swoją stronę. A więc istnieje więcej takich jak Baltazar. Muszę go koniecznie wypytać o tabu. Jej, w moim życiu działa się akcja równie dobra jak w Harrym Potterze. Szkoda tylko, że nie mogłem się tym pochwalić przed Alicją. Brama była otwarta, co mnie mocno zaniepokoiło. Baltazar ...
... rzadko bywał tak nieostrożny. Jego dom miał wiele zabezpieczeń, niektóre były aż irracjonalne. Jak na przykład to urządzenie, którym tłumił sieci komórkowe. Szybko poznałem powód otwartej bramy. Zbierał się akurat do wyjścia. Ucieszył się z mojej wizyty. – Miałem do was dzisiaj wpaść. Wyjeżdżam na trzy miesiące i chciałbym, żebyś sprawdzał, czy w moim domu wszystko w porządku. Kody zabezpieczające znasz. A jakbyś zapomniał, to Alicja je pamięta. Kwiatków nie trzeba podlewać, system nawadnia je automatycznie – poinformował. – A dokąd jedziesz? – W celach naukowych – wywinął się od odpowiedzi. – Nie będzie ze mną kontaktu. W razie problemów, spróbuj poradzić sobie sam albo graj na zwłokę. – Nie planuję mieć problemów – uśmiechnąłem się. Czas przejść wprost do rzeczy. – Spotkałem dziś człowieka, który przedstawił się jako niezrzeszony Architekt. Namierzył mnie przez jakieś impulsy. – Ale nic mu nie powiedziałeś? – zapytał podejrzliwie. – Nic a nic – odpowiedziałem po namyśle. – Czy to normalne, żeby tak sobie chodzić po mieście i wyłapywać impulsy w poszukiwaniu innych Architektów? – Łączą nas dwie cechy: ciekawość i chęć sprawdzenia, czy nasze wynalazki działają. Zatem tak, to dosyć normalne – zaśmiał się. – Czy te całe gildie to jakaś poważna sprawa? – Dla niektórych – wzruszył ramionami. – W naszym regionie dwie walczą o wpływy. Głównie skupiają się na rekrutacji nowych członków, ale czasem dochodzi do mocno nieczystych zagrań. Zapewniam, że to nie ...