1. Córka Architekta (IV)


    Data: 06.03.2021, Kategorie: alternatywna rzeczywistość, Autor: Ignatius

    ... twój problem. Wam, drogie dzieci, nic nie grozi.
    
    – Mogą mnie namierzyć? – zmartwiłem się.
    
    – Cóż, pilot wysyła impulsy, nawet jeśli go nie używasz. Ale mogą to robić także inne artefakty, a nawet nieświadomi swoich predyspozycji ludzie. W razie kłopotów udawaj, że o niczym nie wiesz.
    
    – Nie muszę udawać – zauważyłem.
    
    – Pytałeś mnie kiedyś o antenę na dachu. Rzeczywiście, nie mam telewizora. To zagłuszacz. W promieniu kilometra zbiera wszystkie impulsy, więc nikt niczego nie zauważy. Jeśli z jakiegoś powodu poczujesz się zagrożony, przyjdź tu z Alicją. Ale podkreślę, nic wam nie grozi – zapewnił.
    
    – W porządku – przytaknąłem. Widać było, że Baltazarowi temat gildii był w niesmak. Odpuściłem dalsze przesłuchanie. I tak by mi nic nie zdradził.
    
    Kolia przywitał mnie radosnym szczekaniem. Pogłaskałem go za uchem. Przygarnięcie psa było pomysłem Alicji, która koniecznie chciała powiększyć naszą rodzinę, ale nie czuła się jeszcze gotowa na dziecko. Kolia był niedużym czarnym kundlem uwielbiającym się bawić. Gdyby do naszego domu dostał się włamywacz, zamiast bronić przed nim dobytku, zacząłby się ochoczo do niego łasić.
    
    – Co tak długo dzisiaj?
    
    – Wpadłem do twojego taty na chwilę – wytłumaczyłem się. Zdjąłem buty i podałem jej książki z torby. – Wyjeżdża na trzy miesiące, prosi, byśmy mieli oko na dom.
    
    – A dokąd jedzie?
    
    – Nie chciał powiedzieć.
    
    – Na pewno wszystko z nim w porządku? – zmartwiła się. – Może jest chory? Powiedz, jedzie do szpitala?
    
    – ...
    ... Przecież to prawdziwy okaz zdrowia, jeszcze zatańczy na naszych pogrzebach – spróbowałem ją uspokoić. – Ale jeśli koniecznie chcesz wiedzieć dokąd jedzie, to porozmawiaj z nim jutro – pocałowałem ją w policzek. – To co na obiad?
    
    Alicja pracowała w dziale planowania średniej wielkości przedsiębiorstwa. Była tam chyba jedyną, która naprawdę lubiła swoją pracę. Zdarzyło mi się co nieco poznać część jej współpracowników, bo dwa razy do roku szefostwo organizowało firmową imprezę. Nie pałałem wybitną chęcią do tego typu wydarzeń, ale jako mąż miałem swoje obowiązki.
    
    I przyszedł czas na taką imprezę. Miałem już ułożony plan taktyczny: będę się uśmiechał i przytakiwał. Zapewne od czasu do czasu będę musiał zatańczyć, a jak Alicja nie będzie miała nic przeciwko, to obalę flaszkę z innymi znudzonymi facetami. Mój magiczny pilot zabierałem oczywiście ze sobą, tak na wszelki wypadek.
    
    Alicja ubrała się w białą sukienkę z kwiecistymi wzorami. Na nogach jak zwykle rajstopy, tym razem czarne. Pozwoliła sobie nawet na szpilki. Prezentowała się bosko.
    
    – Uważaj, bo koleżanki cię znienawidzą – ostrzegłem.
    
    – Dlaczego? – zdziwiła się.
    
    – Bo będą zazdrosne, że jesteś taka piękna – uszczypnąłem ją w pośladek.
    
    Tekst był strasznie tani, ale o to chodziło. Zaśmialiśmy się gromko. Skarciła mnie ciągnąc za ucho. Parę minut później byliśmy już w drodze na imprezę.
    
    Alicja zawsze uwielbiała spotkania towarzyskie. Potrafiła się dogadać praktycznie z każdym, miała więc szerokie grono ...
«1234...12»