1. Córka Architekta (IV)


    Data: 06.03.2021, Kategorie: alternatywna rzeczywistość, Autor: Ignatius

    ... znajomych. Wątpię, żebym był w ogóle w stanie zapamiętać tych wszystkich ludzi, których mi przedstawiała. Część z nich już kiedyś spotkałem, ale i tak nie miałem pojęcia jak się nazywają i kim dokładnie są. W większości byli sympatycznymi przeciętnymi obywatelami, którzy pracują tylko po to, by zarabiać. Nie szczędzili sobie narzekań na pracodawcę, co, zdaje się, stanowiło główną atrakcję tego spotkania.
    
    – Sylwię już poznałeś, pamiętasz? Zaprosiłam ją na urodziny – tłumaczyła mi żona. Pamiętałem, że kiedyś kogoś zaprosiła, ale tylko tyle. Wychodziło na to, że rudowłosa Sylwia była najlepszą przyjaciółką Alicji z pracy.
    
    – No jasne – przytaknąłem.
    
    – Jaka ładna sukienka – Sylwia zachwyciła się ubiorem mojej żony. Nie miała podstaw do kompleksów, jej czerwona, bardzo krótka i obcisła sukienka także robiła wrażenie. W zasadzie to nawet większe. Czerwony kolor idealnie pasował do rudych włosów Sylwii.
    
    – Dobry wieczór pięknym dziewczynom – przywitał się mężczyzna lat około trzydziestu. Miał lekki zarost i źle wyprasowaną koszulę, co zdradzało, że był singlem. Żadna kobieta nie pozwoliłaby, żeby jej facet poszedł tak na spotkanie towarzyskie.
    
    – Cześć. To jest Daniel, mój kolega z biura. A to mój mąż, Dawid – przedstawiła nas sobie.
    
    – O, wiele o tobie słyszałem. Miło mi w końcu móc cię poznać osobiście.
    
    Starałem się być tylko ładnym dodatkiem do żony. Nie czułem się pewnie w tym towarzystwie. Dałem się Alicji parę razy wyciągnąć do tańca, raz nawet poprosiłem ...
    ... Sylwię, ale generalnie nie chciałem się rzucać w oczy. Większość obecnych tu pracowników stanowiły kobiety po czterdziestce, które wprost uwielbiały plotkować. Wolałem uniknąć sytuacji, w której wychodzę na durnia i moja żona będzie musiała przez najbliższe miesiące się za mnie wstydzić, więc taktownie milczałem. Na szczęście nie tylko ja się nudziłem. Daniel parę razy zaprosił do tańca to Sylwię, to Alicję, ale widać było, że przyszedł tu tylko dlatego, że nie miał lepszej alternatywy.
    
    – Co powiesz na to, żebyśmy pooglądali z bliska jakie tu mają kieliszki? – zaproponowałem.
    
    – Mam nadzieję, że oprócz kieliszków mają też butelki – odpowiedział.
    
    Znaleźliśmy sobie przytulne miejsce w kącie i popijaliśmy czystą. Okazjonalnie ktoś do nas dołączał, ale większość czasu siedzieliśmy sami.
    
    – Czuję się jak frajer. Mam trzydzieści trzy lata, cholernie nudą pracę i brak ambicji w życiu. Czuję się jak ostatni frajer – zwierzył mi się Daniel, gdy alkohol poluzował nieco języki.
    
    – W tym wieku to powinieneś już zbawić świat – zażartowałem. – Masz jakąś dziewczynę?
    
    – Nie, sam jestem. Nie spieszno mi do żeniaczki.
    
    – Jeśli to cię pocieszy, to ja mam jeszcze gorszą robotę, podłego szefa i nad wyraz często robię z siebie pośmiewisko. Ale się nie załamuję. Mówi się trudno i pije się dalej.
    
    – Przynajmniej masz ładną żonę. Jak ty żeś ją wyrwał?
    
    – Cóż – splotłem dłonie w koszyczek, jakbym był na konferencji prasowej. – Nie było łatwo. Zaprosiłem ją, żeby pokazać jej moją ...
«1...345...12»