1. Księżniczka na palu


    Data: 01.04.2021, Autor: Indragor

    ... czas się stykały. Z jej ust wydobywały się ciche jęki westchnień. Sprawiała wrażenie, że skupia się wyłącznie na przyjemności. Spróbowałem wsunąć palec do pochwy.
    
    Och! – znowu jęknęła, poruszając lekko biodrami, gdy bez przeszkód zagłębiłem się w jej miękkim, gorącym, wilgotnym i zarazem śliskim wnętrzu.
    
    Zachęcony tym, zanurzyłem dwa palce, rozpoczynając palcówkę. Abi mocniej oparła się o mnie, wzdychając, cicho pojękując lub posykując zmysłowo, oddała się całkowicie przyjemności.
    
    Nie chciałem, aby było zbyt monotonnie. Po minucie może dwóch, stanąłem przed nią i podciągnąłem dół sukni, najwyżej jak się dało. Wtedy wreszcie uzyskałem widok na pięknie rozwinięte wargi zroszone wilgocią, bez wątpienia gotowe na wszystko. Krótko spojrzałem na Abi. Dyszała mocno, a jej twarz i oczy promieniały podnieceniem. Nie czekałem dłużej i padłem na kolana, przywierając językiem do rozpalonej szparki.
    
    Najpierw trochę polizałem wzdłuż, potem decydowałem się zajrzeć językiem do jej wnętrza, potem zająłem się łechtaczką, a jeszcze potem… Potem niewiele pamiętam, utonąwszy w bezmiarze przyjemności. Co tu dużo rozprawiać! Arbelinka też utonęła w bezmiarze, na co wskazywały jej okrzyki i jęki, świadczące, że ledwo radzi sobie z przyjemnością, jakiej dostarczał mój język.
    
    – Wystarczy – wysapała cichutko w pewnym momencie, ostrożnie próbując odsunąć mi głowę od swojego łona.
    
    Czułem, miałem wrażenie, że całe jej ciało drży, ale z każdą chwilą słabiej. Powoli oboje się ...
    ... uspokajaliśmy.
    
    – Podobało się? – zapytałem z dumą w głosie, gdy emocje opadły niemal całkowicie.
    
    – No pewnie. Jeszcze pytasz – zdziwiła się. – Masz świetny język. Nic nie mówiłeś, że potrafisz nim tak świetnie operować – zachichotała.
    
    Teraz ja się zdziwiłem. Bo niby co i kiedy miałem powiedzieć? „Cześć Arbelina, mam świetny język do…”. Rzeczywiście dziwna jakaś. I ta korona, ale bosko w niej wygląda, co do tego nie miałem wątpliwości.
    
    Zamiast odezwać, tylko uśmiechnąłem się niczym pogromca kobiet. Za to ona w czasie mojego rozmyślania podniosła się na moment z gracją, opuszczając i wygładzając suknię, po czym ponownie usiadła, tym razem grzecznie, również z gracją i jak zwykle z wyrazem zadowolenia. Trochę zmęczony klapnąłem obok Abi. Teraz patrząc na nią, można było sądzić, że nic się nie wydarzyło. No, może z wyjątkiem nieco bardziej niż zwykle falujących piersi.
    
    Dziewczyna cudownie wyglądała w tej sukni, ale ja nabrałem przekonania, że gdyby ją zdjęła, widok byłby jeszcze bardziej cudowny. W myślach usilnie kombinowałem, jak ją do tego nakłonić, gdy niespodziewanie rozbrzmiał jakiś dzwonek, aż drgnąłem. Abi się poderwała, wzięła do ręki telefon i spojrzała na wyświetlacz.
    
    – To mama, tylko ciii… – Położyła palec na ustach, abym się nie odzywał. – O jejku – jęknęła po chwili z rezygnacją, opuszczając ręce. – Pomyliłam się i rozłączyłam. Jeszcze dobrze nie znam tych waszych urządzeń. Dopiero się uczę. Zaczekaj, oddzwonię do mamy.
    
    – Pomóc ci? – zaofiarowałem się.
    
    – ...
«12...567...15»