-
Księżniczka na palu
Data: 01.04.2021, Autor: Indragor
... już posiąść, ale jeśli to rzeczywiście księżniczka? Jakoś tak nie wypadało brać ją, jak zwykłą dziewkę. Jak to robią książęta? Chociaż z drugiej strony, brutalnie zbrukać księżniczkę, to bardzo podniecające. Jaką księżniczkę do cholery! Chwilowy przypływ jasnych myśli mnie otrzeźwił. Przestań chłopie wariować, to normalna fajna dziewczyna. Widać nietypowa, ale fajna. – Możesz założyć koronę? – poprosiłem niespodziewanie dla samego siebie. – Oczywiście. Zdjęłam ją, bo by nam odrobinę przeszkadzała, no i jest trochę ciężka. – Szybko podeszła do stołu, złapała ją i z wprawą umieściła na głowie. – O rany! – wyrwało mi się na widok bajecznie nagiej dziewczyny w złotej koronie z diamentami. Przemknęło mi przez głowę, że wszystkie dziewczyny powinny tak się ubierać. Złota korona na głowie i tyle. Więcej nie potrzeba. – Księżniczka – mruknąłem. – Wreszcie zauważyłeś – odpowiedziała z westchnieniem ulgi, uginając na trochę nogę w kolanie. Dłuższą chwilę patrzyłem na nią jak zaczarowany, zanim podszedłem bliżej, przyklękając tuż przed nią. Ująłem jej dłonie w swoje. Spojrzałem na koronę, a później prosto w oczy Abi. – Księżniczko Arbelino, wyjdziesz za mnie? – Prosisz o moją rękę – zapytała zdziwiona. – Tak, proszę o twoją rękę. – Wstań, proszę – szepnęła. Gdy to uczyniłem, niespodziewanie Arbelina wbiła wzrok w podłogę. – Nie mogę – odpowiedziała, nadal szeptem. Zaraz, po chwili wahania podniosła wzrok i już normalnie, choć z niejakim trudem ...
... kontynuowała: – Na naszej rodzinie ciąży klątwa. Mogę oddać rękę tylko mężczyźnie szlachetnie urodzonemu, najpewniej księciu. Inaczej zamienię się w żabę. – Chyba nie wierzysz w takie rzeczy – zaśmiałem się. Abi przeniosła wzrok na terrarium, a ja odruchowo zrobiłem to samo. – Chodź, coś ci pokażę. – Ujęła mnie za rękę i podprowadziła do terrarium. – Przedstawiam ci kuzynkę Dialę. – Ale to jest żmija. – Zrobiłem wielkie oczy. – No właśnie to dziwne, powinna w żabę. Rodzice uważają, że to dlatego, że kuzynka ma trudny charakter i bywa złośliwa. Nikogo nie słuchała i wyszła za mąż za prostego chłopaka. I o, co się stało. Zabraliśmy ją, gdy uciekaliśmy z zamku. Wuj nas zdradził dla władzy. Musieliśmy uciekać, inaczej groziła nam śmierć na palu. Wiesz, nabicie na pal. Nawet nie wyobrażam sobie tak strasznej śmierci – to ostatnie powiedziała z przejęciem. Naga Abi w koronie na głowie i łzami w oczach przytuliła się mocno do mnie, też nagiego, aczkolwiek bez korony, niechcący ponownie wywołując mocny wzwód, nieco krępujący w tych okolicznościach. Obejmując, przytulona, kontynuowała: – Ledwo nam się udało uciec. W ostatniej chwili. Biedna niania… pewnie nie żyje. Zabraliśmy kuzynkę w nadziei, że tu znajdziemy maga, który zdejmie klątwę. Niestety w waszym świecie chyba nie ma dobrych magów. W tej sprawie wyjechali rodzice, dostali adres jakiegoś maga, ale chyba znowu nic z tego nie będzie. Był niedawno jeden taki. Nazywał się... psy… psy… psychiatra. Tylko popatrzył na ...