-
Moda polska
Data: 04.04.2021, Kategorie: małżeństwo, związek, Autor: Dandelion
Alicja stoi przy kuchennym zlewie. Płucząc talerze i polerując łyżki prawie nie odczuwa mijającego czasu, miętowa pianka i szum cieplej wody uspakajają ją. Może tak powinno być już zawsze? Dżinsy, T-shirt, żółte gumowe rękawiczki po łokcie – oto nowoczesna Alice from Magic Land, znak naszych czasów, współczesna kobieta udomowiona. Cały szkopuł w tym, że to nie jest jej dom, jej kuchnia, ani nie jej zlew: w pokoju obok siedzi matka pochłonięta telenowelami, a Alicja jest od miesiąca w nieformalnej separacji z mężem, ponieważ jej związek z dnia na dzień przestał istnieć. Nie – już nie płacze i nie rozpacza, to minęło jakiś czas temu, zresztą ile można się mazać? Stan w jakim się obecnie znajduje jest bliski katatonii: je, śpi i myje gary. Niejasno dociera do niej, że cierpi na szok pourazowy, czuje się trochę jak ofiara cudem wyratowana z jakiejś strasznej katastrofy. Odczuwa bezbrzeżną ulgę i żal jednocześnie. - Ala! – z letargu wyrwa ją głos matki – Ala, chodź tu szybko! Strzelanina na Woli była! Alicja posłusznie zakręca kran i nie zdejmując rękawic drepcze do matki. Staruszka ma prawie siedemdziesiąt lat, telenowele i wiadomości na TVP1 to cały jej świat. - To gdzieś niedaleko was chyba? – starsza pani aż unosi się z fotela – No sama zobacz, co się wyrabia! Nie od razu młodsza z kobiet podnosi wzrok na ekran; najpierw musi zadbać o rękawice kuchenne, z których na dywan leje się woda z pianą. Zresztą aż tak bardzo nie interesują jej przestępstwa, choćby miały ...
... miejsce tuż za progiem. Co innego ostatnio zaprząta jej umysł, cała reszta jest nieistotnym szumem w tle. - Boże, Boże..! – jęczy matka Alicji, podkręcając fonię – Tyle ludzi... Co to się dzieje na tym świecie..! Kiedy Ala wreszcie patrzy na ekran, obezwładnia ją scena rodem z amerykańskiego thrillera: jakiś dom w ciemności, kordon Policji, żółte taśmy, ciała pod białymi prześcieradłami ułożone rzędem na trawniku. Podniecona dziennikarka (niesforny wiatr burzy jej staranną fryzurę, co zupełnie niestosownie do sytuacji wywołuje uśmiech na bladych ustach Alicji) zdyszanym sopranem relacjonuje zajście: dziewięć ofiar, motyw nieznany, sprawca ujęty... W tym samym momencie w drzwiach okazałego budynku ukazuje się grupka policjantów wyprowadzająca skutego kajdankami człowieka w worku na głowie. - I to już u nas takie rzeczy! – przejęta starsza pani kręci głową z niedowierzaniem – Co za potwór mógł zrobić coś takiego? Alicja ledwie zdążyła stwierdzić, że wyprowadzany przez policjantów szaleniec ma na sobie identyczne spodnie, jak te, które kupiła Konradowi przed ich ostatnim wspólnym wyjściem, kiedy rozdzwania się jej komórka. Konrad Alicja jak zwykle stoi przy kuchennym zlewie. Ma na sobie T-shirt z napisem „FUN” biegnącym w poprzek piersi i dżinsy niezbyt korzystnie podkreślające jej figurę gruszki. Aha – i pomarańczowe rękawice po łokcie - boi się, że detergent zniszczy jej delikatne dłonie. Konrad ziewa i skupia wzrok na gazecie. Nie pamięta, w którym momencie ...