-
Historia Inkuba
Data: 08.04.2021, Autor: horus33
... bizneswoman. Doskonale skrojona garsonka, makijaż, zbyt idealny, zbyt doskonale podkreślający jej rysy. Do tego obrączka i telefon przyciśnięty do ucha oraz szybki krok świadczący o pośpiechu upewniły ją, że będzie bardzo trudnym, jeśli nie niemożliwym przeciwnikiem. - Doskonały wybór. Masz naprawdę dobre oko. Nie oddalaj się zbyt daleko, zawołam cię za chwilę. Podbiegł do kobiety i coś do niej powiedział. W pierwszej chwili wydawała się zirytowana, pokazała na telefon, ale z każdą sekundą miękła. Po chwili śmiała się cicho, co chwilę spuszczając skromnie wzrok, ale jej ciało mówiło wszystko za nią. Ciągnęło do Klaudiusza jakby był magnesem ściągającym ją ku sobie. Po chwili stali już blisko siebie, a on szeptał jej coś na ucho obejmując w tali. Kora nie mogła w to uwierzyć. Zerkając na zegarek przekonała się, że nie minęło nawet pięć minut od kiedy się rozstali, a on już kiwał do niej żeby szła za nimi. Niewiarygodne! Weszli do podziemnego garażu, ona kilka kroków w tyle jak szpiedzy w filmach. Celem był sportowy mercedes, ale to wydawało się oczywiste. Klaudiusz otworzył drzwi damulce, a potem tylne dla niej i ruszyli. Kobieta szczebiotała jakieś głupoty nie odrywając ani na chwilę wzroku od Klaudia, kręcąc się na siedzeniu jakby nie potrafiła pozostać w bezruchu. - Chyba nie mogę cały czas zwracać się do ciebie per „piękna”. Zdradzisz mi jak masz na imię? - Podoba mi się „piękna”, ale jeśli się upierasz to mam na imię Wiktoria. - Piękna ...
... Wiktorio, nie będziesz miała nic przeciwko temu jeśli weźmiemy ze sobą Korę? Jest moją siostrzenicą i chce żeby zobaczyła jak wyglądają sprawy między mężczyzną i kobietą. Pani „idealna” odwróciła się do tyłu i zamrugała jakby po raz pierwszy dostrzegła obecność Kory. Dziewczyna dobitnie poczuła jej oceniający wzrok prześlizgujący się po całym ciele. Ocena widać nie wypadła pozytywnie, bo na ustach damulki pojawił się ironiczny uśmieszek. Chyba nie uznała jej za liczące się zagrożenie o względy boskiego Klaudiusza. - Ależ skąd. Mam nadzieję, że jej za bardzo nie zgorszymy? - To już zależy od tego jak daleko przesuniemy granicę. - Och, nie wiem czy takie mam. Przekomarzali się tak dalej i Kora zastanawiała się czy jest tym bardziej zniesmaczona, czy rozbawiona. Na pewno była zła na „Panią Wiktorię” i w myślach obiecywała jej zemstę za lekceważące traktowanie, gdy tylko nadarzy się okazja. Oczywiście mogła spodziewać się, że dom Klaudia będzie duży i elegancki, ale to co zobaczyła i tak ją zaskoczyło. Przez sam las zaczynający się przy wysokiej, kamiennej bramie i kończący przed domem jechali ponad dziesięć minut. Sam dom był olbrzymi z mnóstwem okien i krzywizn. Korze podobało się połączenie nowoczesności przy zachowaniu klimatu dworku myśliwskiego, do którego pasowała puszcza wokoło. Wysiadając z samochodu(sama! Nie czekała na Klaudia jak pindrząca się Wiktoria) wciągnęła w płuca zapach zieleni. Cieszyło ją chłodne „zielone” powietrze. Wiele by dała, żeby tu ...