-
Konie cz. IX
Data: 08.04.2021, Autor: Ramol
... się z uśmiechem świeżo założoną obrożą. - Słychać, że nasi z Arabami mają tu coś budować. Rozumiesz idiotko co to oznacza? Prześwietlą wszystkich do piątego pokolenia wstecz, jak nie nasi, to arabska bezpieka! Zaczynasz rozumieć, co mam na myśli? Adam podszedł do dziewczyny, mocno chwycił ją za włosy na karku chcąc sprawić ból kobiecie, popatrzył w oczy i powiedział półgłosem: - Zostawiam ci pół wiadra ciepłej wody, mydło i ręcznik tam gdzie zwykle, podmyj się i zmień swój humor, lub humorki, bo chcę cię mieć chętną jak wrócę! - popatrzył raz jeszcze w oczy Sylwii i szybko wyszedł z jej boksu. Za chwilę słychać już było jego poganianie stajennych i rubaszne odzywki do „kobyłek”. Sylwia była w rozterce, Adam był tu jej jedynym ogniwem łączącym ją z poprzednim życiem, jedyną (jak sądziła) osobą życzliwą jej w tej hacjendzie. Marzył jej się jakiś układ, którego formy prawnej nie była sobie w stanie wymyślić, polegający na zajęciu miejsca u boku na przykład tego szejka arabskiego, do którego śmiały się oczy wielu kobiet. Nawet to, że ten facet uderzył ją mocno batem w zadek podczas pierwszego przejazdu gigiem odebrała jako dowód uznania dla jej krągłych pośladków, którymi tak zmysłowo dla niego kręciła. Bez seksu Sylwia nie wyobrażała sobie życia. Układ, którego oboje z Adamem starali się przestrzegać, zakładał, że powstrzymają się przynajmniej od pokazywania ostentacyjnej fascynacji jakąkolwiek trzecią osobą. W zamkniętym (praktycznie) świecie hacjendy, gdzie ludzie ...
... przebywali razem przez całą dobę, każda najdrobniejsza nawet zmiana była widoczna i długo komentowana. Sylwia miała zatem wiele szczęścia, że incydent z uderzeniami batem po jej tyłku, miał miejsce w obecności Gośki i Kai nieskorych do obmawiania bliźnich. Partnerka Gośki zamyśliła się nad swą przyszłością, ze szczególnym uwzględnieniem roli młodego szejka w jej życiu. Poczuła charakterystyczne „motylki w podbrzuszu” na samą myśl o ich ewentualnych wzajemnych pieszczotach… - No mała choć szybko! - powiedział radośnie masztalerz wchodząc do boksu Sylwii. - Roboty moc, ale przecież jestem coś winien mej dziewczynie, a ona mi… Nie myłaś się jeszcze? Co się stało? - Nie, nic… takie tam… przeżywam jeszcze ten całodniowy stres…- Sylwia odpowiadała pokrętnie, rzucało się to w oczy. - Posłuchaj dziwko! Humory i migreny zostaw jako tłumaczenia dla wykształciuchów! Mnie tego nie wciskaj! Nie chcesz być pieszczona, twój wybór!… - Widać było, że Adama omal nie trafił szlak. Tam, w głównej części stajni zaczął przekomarzać się z Gośką, kumpelką Kai, odniósł wrażenie, że dziewczyna zwraca na niego uwagę. „Wróble w hacjendzie ćwierkają”, że Gośka w ślad za Kają pójdzie ostro w górę w hierarchii. Adam zostawił taką pannę i przyszedł do dawnej dziewczyny, z którą czasami spali „w cywilu”, tu zaś – u Wojtka - dał jej jakąś pozycję, a ta wręcz kpi sobie z niego! Już on pokaże czym grożą kpiny masztalerza Andrzeja! - Na kolana szmato! - polecenie zostało poparte uderzeniem palcata – ...