1. Uwierzyć w los (I)


    Data: 19.04.2021, Kategorie: wakacje, studentka, podróź, Autor: Milena

    Od dawna nie czekał tak na urlop, to był naprawdę ciężki rok, trzy fuzje, dwa dość agresywne przejęcia, a do tego jeszcze te wszystkie przepychanki giełdowe. Wiedział, że musi odpocząć, ale decyzję o urlopie podjął wczoraj. Wykonał trzy, może cztery telefony, wrzucił do bagażnika walizkę "delegacyjną" i od 6 rano pędził już swoim DB9 Volante w stronę Francji.
    
    Dochodziła 19, kiedy zjechał na stację benzynową w okolicach Lyonu, właśnie wracał na autostradę, kiedy ją zobaczył. Młoda, piękna dziewczyna w czarnej zwiewnej tunice z lotniczą walizką obok. W ręku trzymała kartkę z napisem "MONTPELLIER", nie wyglądała na autostopowiczkę, ani jej strój, ani ta walizka zupełnie do tego nie pasowały. Zaintrygowało go to - zatrzymał się.
    
    Popatrzyła na niego i na samochód z niedowierzaniem, uśmiechnęła się i otworzyła drzwi. Pomógł jej złożyć siedzenie i wrzucić walizkę do tyłu. Usiadła nieco skrępowana i przyjrzała się kierowcy, o mamusiu - pomyślała - taki facet, w takim aucie i aż, nieco zbyt głośno, przełknęła ślinę.
    
    Spojrzał na nią i uśmiechnął się szelmowsko jakby czytał jej w myślach.
    
    - "Hello, where are you from?" - zapytał.
    
    - "Z Wrocławia" odparła po polsku i teraz to ona uśmiechnęła się w podobny sposób jak on przed chwilą.
    
    Wybuchnął krótkim śmiechem
    
    - Punkt dla Ciebie, - dodał beztrosko i skupił się na chwilę na prowadzeniu auta.
    
    Przyglądała mu się ukradkiem łapiąc się na tym, że ich spojrzenia co chwilę się spotykają. Po trzecim takim "spotkaniu" ...
    ... oboje wybuchnęli śmiechem.
    
    - No dobra - koniec tego oglądania - rzucił ze śmiechem, opowiadaj co tu robisz, bo na autostopowiczkę to mi raczej nie wyglądasz, albo nie, czekaj, zacznijmy jak cywilizowani ludzie - jestem Jacek.
    
    - Anka - odparła nieco speszona.
    
    - OK, to skoro oficjalną prezentację mamy już za sobą to możesz zaczynać opowieść.
    
    Jestem studentką 3 roku architektury na Politechnice Wrocławskiej, a w zasadzie 4, bo trzeci właśnie skończyłam - powiedziała z oznaką dumy w głosie. Przez pierwszą połowę wakacji pracowałam w agencji PR-owej.
    
    - Jakiej? - przerwał jej pytaniem.
    
    - mojaIDEA.
    
    - Znam - powiedział - dobrzy, ale nie najlepsi, chociaż we Wrocławiu chyba faktycznie najlepsi.
    
    Spojrzała na niego z niedowierzaniem - znasz wszystkie agencje PR-owe w kraju?
    
    - Nie, tylko te dobre i najlepsze. Od 5 lat prowadzę dwie firmy we Wrocławiu dlatego znam mojąIDEA-ę i Aśkę Grot, ale mniejsza o to, wróćmy do Twojej historii.
    
    Zaskoczył ją wymieniając nazwisko właścicielki firmy, ale nie dała tego po sobie poznać i podjęła opowiadanie.
    
    - Rano wyruszyłam na wycieczkę po Francji, ale nie zaczęła się dla mnie najlepiej - miałam loty Wrocław - Frankfurt i Frankfurt - Lyon, niestety drugi lot miał opóźnienie, przez jakiegoś idiotę, który zostawił bagaż w hali przylotów , zamknęli całe lotnisko i wezwali saperów - powiedziała z frustracją w głosie - a ja nie zdążyłam na TGV z Lyonu do Montpellier. Tam miałam spędzić noc, rano odebrać auto z wypożyczalni i ...
«1234...10»