1. Uwierzyć w los (I)


    Data: 19.04.2021, Kategorie: wakacje, studentka, podróź, Autor: Milena

    ... Nie przejmuj się, na pewno nie będę tego żałowała, to był uroczy wieczór za który pięknie Ci dziękuję - powiedziała i uśmiechnęła się do niego.
    
    - Wiesz - powiedział z jakąś dziwnie smutną nutą w głosie - dawno nikt, tak szczerze nie podziękował mi za wspólną kolację.
    
    Uśmiechnął się do niej, ale w jego uśmiechu zauważyła tym razem nutkę smutku i życiowej goryczy.
    
    Kiedy wsiedli do samochodu Anka wyjęła z torby kartkę z adresem hostelu i jęknęła cicho.
    
    - Co się stało? - zapytał.
    
    - Tu piszą, że recepcja w hostelu jest czynna tylko do północy, a później drzwi są zamykane do 5 rano - powiedziała cicho. Zawieź mnie proszę na dworzec kolejowy, przeczekam w poczekalni i o 8 odbiorę auto z AVIS-u - to tuż obok dworca.
    
    - Nie ma mowy, powiedział. Pojedziemy do jakiegoś hotelu i wynajmę Ci pokój.
    
    - Nie, proszę - zaoponowała Ania - będę się czuła strasznie niezręcznie, nie chcę Cię wykorzystywać.
    
    - Ależ tu nie ma mowy o żadnym wykorzystywaniu. Jeśli już - to ja wykorzystałem Ciebie i Twoje towarzystwo, aby kolacja lepiej mi smakowała. Gdyby nie to spokojnie zdążyła byś dojechać do hostelu na czas. Poza tym, wynajęcie Ci pokoju absolutnie nie zrujnuje mojego budżetu wakacyjnego - mrugnął do niej, a na twarz wrócił wesoły uśmiech. Powiedz tylko, czy mogę podjechać do hotelu w którym mam zarezerwowany pokój - czy wolisz jakieś inne miejsce?
    
    - Bez różnicy powiedziała nieco zrezygnowanym głosem - byle tylko nie było za drogo - proszę.
    
    - Nie będzie - odparł ...
    ... pewnym głosem.
    
    Półtorej godziny później zatrzymali się na podjeździe Domaine de Verchant - pięknego pięciogwiazdkowego hotelu w Montpellier. Jacek wysiadł z auta, otworzył drzwi Ani, po czym wyjął jej buty i walizkę i ruszyli do poczekalni. Postawił walizkę i poszedł do recepcji, wrócił chwilę później z dwiema elektronicznym kartami do drzwi. Chwycił walizkę i poprowadził ją do windy. Stanęli przed drzwiami - Jacek wsunął kartę i otworzył drzwi przepuszczając ją przodem. Dziewczyna stanęła w pokoju i rozglądała się urzeczona.
    
    - Zakładam, że to Twój pokój?
    
    - Nie, Twój - ostatnie dwa jakie były dostępne to ten i apartament prezydencki, ale założyłem, że w tym drugim czułabyś się skrępowana?
    
    - W tym czuje się skrępowana, tamtego wolę sobie nawet nie wyobrażać. Boże, ile Cię to kosztowało?
    
    - Na prawdę musisz wiedzieć?
    
    - Powiedz - nie chcę mi się szukać laptopa tylko po to, aby sprawdzić to na ich stronie - rzuciła z uśmiechem.
    
    - 850 Euro - powiedział.
    
    - Jezu - jęknęła, nie mogliśmy pojechać do jakiegoś tańszego?
    
    - Nie chce mi się jeździć po nocach po Montpellier za 300 czy 400 Euro - godzina mojego snu jest dla mnie warta więcej, a Twojego szczególnie - dodał.
    
    - Jej! - jak mogę Ci się odwdzięczyć?
    
    - Może kiedyś zaprojektujesz dla mnie jakiś budynek rzucił beztrosko - wręczając jej wizytówkę, a na razie możesz obiecać, że rano zjesz ze mną śniadanie.
    
    - Obiecuję - powiedziała cicho i niepewnie.
    
    - O której planujesz ruszać - zapytał
    
    - Nie wiem, ...
«1234...10»