-
Czarci Jar (V). Złe słońce
Data: 09.05.2021, Kategorie: horror, śmierć, para, Autor: Man in black
Mirka obudziła się i rozejrzała po pokoju. Słońce jeszcze nie wzeszło na tyle, żeby rozproszyć resztki nocy. W efekcie szara poświata, niczym strzępy nocnej mary, wciąż Tuliła Czarci Jar w objęciach. Rafał spał jeszcze z ręką wciśniętą po głowę. Przez chwilę zastanawiała się, o czym śni. Wreszcie wyszła z łóżka ostrożnie, bacząc, żeby nie obudzić mężczyzny. Czuła dziwne podniecenie. Coś ją nosiło, kazało podejść do okna. Bezszelestnie na bosych stopach dotarła do celu i odsunęła firankę. Wszędzie panował niesamowity spokój. To miejsce mimo wszystko było takie piękne. Spojrzała na dwie potężne góry, przyczajone olbrzymy, które jednocześnie mogły dać schronienie, wymarzony azyl od świata, jak również uwięzić w śmiertelnej pułapce. Drzewa były nieruchome. Z kominów okolicznych chat leniwie unosiły się siwe smugi dymu. Nagle na podwórzu zauważyła dwie postaci. Habity wskazywały na mieszkanki tej sielankowej osady. Kaptury zapewne miały chronić je przed chłodem poranka, jednak mimo to, coś ją tchnęło. Podeszła bliżej okna i wpatrywała się wyczekująco. Kobiety, przecież nie widziała ani jednego mężczyzny z obsługi, rozmawiały ze sobą. Jedna z nich machała rękami. Dziewczyna znała kogoś, kto rozmawia w ten sposób. Jej serce zabiło mocniej. W pewnym momencie jedna z nich, jakby wiedziona szóstym zmysłem odwróciła się w stronę okna. Mirka zbladła, drgnęła, choć się nie wycofała. – Janka? – powiedziała sama do siebie – przecież, to niemożliwe, Janka? Osoba stojąca na ...
... zewnątrz wpatrywała się chwilę w okno, po czym naciągnęła kaptur głębiej na głowę i pospiesznie odeszła. Mirka zastygła w bezruchu. Była skołowana, jej serce biło jak szalone. Czy nie po to tutaj przyjechała? Żeby ją odnaleźć? W zasadzie to nie prawda. Przecież wyznała Rafałowi, co nią kierowało. Zrobiła to dla niego i tylko dla niego. Teraz kiedy wyznali sobie miłość, cała reszta przestała mieć znaczenie. Nagle drgnęła, jakby uświadomiła sobie, że wciąż stoi w oknie z rozdziawionymi ustami. Podeszła do niedużej kuchenki i wstawiła wodę na herbatę. Miała na sobie tylko w majtki i stanik, ale w pokoju było ciepło i przytulnie. Kiedy usiadła z kubkiem w ręce, zamyśliła się. Może jednak się przewidziała? A jeśli nie? Dlaczego Janka miałaby się tutaj ukrywać? Nie wyglądało na to, żeby ktoś przetrzymywał ją siłą. Co mogło ją do tego skłonić? To miejsce owszem ma swój urok, ale całkowite odcięcie się od świata, od rodziny? Być może popełnili błąd, nie zadając pytań obsłudze. Może nikt nie robiłby tajemnicy z tego faktu. Z drugiej strony, zastanawiała się, czy gdyby Rafał zobaczył swoją byłą dziewczynę, jej siostrę, czy prawdą jest, że stara miłość nie rdzewieje? Miała jeszcze większy mętlik w głowie. Napiła się herbaty. Minęło dwadzieścia minut. Szary świt powoli, choć niechętnie, ustępował wznoszącemu się coraz wyżej słońcu. Dziewczyna wśliznęła się pod kołdrę. Rafał spał na plecach, z twarzą zwróconą w sufit. Rozciągnęła się tuż obok. Czuła ciepło jego rozespanego ciała. Położyła ...