1. Czarci Jar (V). Złe słońce


    Data: 09.05.2021, Kategorie: horror, śmierć, para, Autor: Man in black

    ... wyglądały podobnie jak ogień palący się obok. Zbliżyła usta do jej ucha i zaczęła szeptać. W miarę jak kobieta mówiła, na bladej piegatej twarzy Mirki pojawiały się rumieńce.
    
    *
    
    – Pamiętasz jaskinię, o której ci opowiadałem? – Rafał spojrzał między drzewa.
    
    – Tak, to tutaj?
    
    – Dokładnie tam – wskazał palcem przed siebie.
    
    Mężczyźni stali pośród drzew. Ziemia była w tym miejscu mocno pochyła. Przed nimi nieco wyżej znajdowały się schody z drewnianych bali. Każdy stopień na obydwu końcach był lekko przysypany ściółką. Nawet ich kolor zlewał się z tłem podłoża. Dlatego schody można było łatwo przeoczyć. Dalej, jeszcze wyżej, majaczyła ciemna dziura w skale. Sama skała również wyglądała niepozornie, a to z tej prostej przyczyny, że w tamtym miejscu ziemia gwałtownie szła w górę. Prawdopodobnie podłoże osuwające się przez lata, może dziesiątki lat, zakryło większą część pomarszczonego kamienia. Reszta częściowo porosła mchem.
    
    – Faktycznie, zaskakujące – Seweryn nieświadomie rozdziawił usta.
    
    – Mówiłem.
    
    Niespodziewanie usłyszeli za swoimi plecami, że ktoś zakaszlał, chcąc zwrócić ich uwagę. Obydwaj mężczyźni odwrócili się zaskoczeni. To była jedna z pracownic spa. Jej jasne włosy falowały na wietrze.
    
    – Panowie, pomożecie mi? Strasznie tutaj stromo.
    
    – Naturalnie – Seweryn podszedł do kobiety.
    
    – W zasadzie chcieliśmy rzucić okiem na jaskinię... – ostrożnie protestował Rafał.
    
    – Panowie – uśmiechnęła się – przejdźmy na ty. Jestem Zoja.
    
    – Seweryn, to ...
    ... mój kolega Rafał.
    
    – Miło mi. Jeśli chodzi o jaskinię... przykro mi, ale to teren prywatny. Wewnątrz kamienie się osuwają, są dziury, rozpadliny... w ogóle jest niebezpiecznie.
    
    – Jednym słowem, zabrania nam pani? – Rafał sam nie wiedział skąd w nim tyle uporu.
    
    – Znam lepsze miejsca – jej uśmiech był kuszący.
    
    Po chwili schodzili w trójkę na dół. Zoja szła w środku, pozwalając mężczyznom po swojej lewej i prawej stronie trzymać się za ręce i asekurować. Kiedy wyszli z lasu, a ziemia stała się stosunkowo równa, kobieta cofnęła ręce. Ruszyli razem w stronę hotelu.
    
    – Chyba nie przyjechaliście tutaj skręcić kostkę, prawda?
    
    – Niekoniecznie – przyznał Seweryn.
    
    – Właśnie, a proszę mi wierzyć. Mamy tu naprawdę interesujące miejsca i zabiegi – spojrzała na starszego z mężczyzn z uśmiechem, który można by uznać za dwuznaczny – wystarczy zapytać o mnie w hotelu.
    
    *
    
    Rafał wyszedł z łazienki. Prysznic poprawił mu nastrój, szczególnie że Mirka ustaliła z Leną, iż mają się spotkać wieczorem u nich w pokoju. Poprzednie przyjęcie wypadło całkiem dobrze.
    
    – To miło, że znowu nas zaprosili, nie sądzisz? – dziewczyna stała przed lustrem, poprawiając sukienkę – domkniesz zamek z tyłu?
    
    – Owszem, wydaje mi się, że są w porządku – dopiął jej suwak – wyglądasz ślicznie.
    
    – Dziękuję, jesteś kochany – uśmiechnęła się do swojego odbicia w lustrze.
    
    Mężczyzna zabrał ze sobą butelkę koniaku, którą kupił podczas kolacji w karczmie. Zatrzymali się przy drzwiach, zerkając w głąb ...
«12...678...»