1. Czarci Jar (V). Złe słońce


    Data: 09.05.2021, Kategorie: horror, śmierć, para, Autor: Man in black

    ... pomieszczenia.
    
    – To chyba wszystko? – Rafał otwarł drzwi i wyszli na korytarz.
    
    Pokój ich znajomych mieścił się na drugim końcu korytarza. Zatrzymali się pod drzwiami i mężczyzna już miał wyciągnąć rękę, żeby zapukać, kiedy dziewczyna złapała go za nadgarstek.
    
    – Tylko... Rafał...
    
    – Co się stało?
    
    – Żadnych smutków. Dziś chcę się zabawić, dobrze?
    
    – Co tylko sobie życzysz – cofnęła dłoń i zapukał.
    
    Minęło zaledwie kilka sekund, kiedy drzwi otwarły się na oścież.
    
    – Proszę, proszę. Nasi goście już są – przywitała ich gospodyni, której humor zdawał się dopisywać – Sewuś nalej państwu – rzuciła w głąb pokoju.
    
    Kobieta zamknęła za nimi drzwi i zaprowadziła do pokoju. Na stole stała butelka koniaku, whisky, kilka przekąsek, szkatułka z cygarami i ogromna kryształowa papierośnica. Muzyka sączyła się z głośników, a w powietrzu unosił się zapach damskich perfum.
    
    – Zapraszam, zapraszam – gospodarz wskazał im krzesła – nie wiem, czy chłopak już ci mówił, ale wybraliśmy się dzisiaj na mały spacer.
    
    – W zasadzie jeszcze nie rozmawialiśmy – Mirka złapała szklankę i spróbowała bursztynowy płyn.
    
    – A widzisz. Zaprowadził mnie do tej jaskini.
    
    – O, dlaczego nic nie mówiłeś?
    
    – Jakoś nie było okazji, chciałaś się przygotować...
    
    – No właśnie widzę – Lena dosiadła się do stołu – dziewczyno, wyglądasz zabójczo – dotknęła znajomą w ramię – jak milion dolarów.
    
    – Ty również, nie próżnowałaś – skomplementowała ją Mirka – ta sukienka podkreśla twoją kobiecą ...
    ... figurę.
    
    – Nie mów tak, bo się zaczerwienię.
    
    –Wyobraź sobie, że znowu zjawiła się tam jedna z tych kobiet – poskarżył się Rafał, przerywając komplementy – tyle że była trochę milsza.
    
    Rozmowa zeszła na luźniejsze tematy. Panowie częstowali się alkoholem, ale ich partnerki zdawały się nie ustępować im na krok. W pokoju zapanowała karnawałowa atmosfera.
    
    – Nie uwierzycie, co opowiadają te kobiety – Mirka zmieniła temat.
    
    – Racja, byłyście na tym ichnim wykładzie. I jak? – Seweryn spojrzał na żonę.
    
    – Słuchajcie – zaczęła starsza z kobiet – oni twierdzą, że dzieje ludzkości dzieli się na cztery epoki; złotą, srebrną, brązową i żelazną.
    
    – Teraz mamy żelazną – wtrąciła Mirka.
    
    – Dokładnie. Opowiadały nam o tym, co poprzedzało złotą epokę.
    
    – Purpurowy świt – dziewczyna uśmiechnęła się przepraszająco, jakby chciała obiecać Lenie, że już nie będzie przerywać.
    
    – To miał być pierwotny świt wiecznego zmierzchu. Bez czasu, pór roku i tak dalej. Nie było dnia i nocy tylko wieczny świt, a na północnym niebie lśnił blady dysk. To właśnie Saturn.
    
    – Na niebie podobno był taki purpurowy blask – mimo wszystko dziewczyna nie wytrzymała.
    
    – Tak w ogóle – Lena pozostała niespeszona – to ziemia też podobno powstała z Saturna. To on był w centrum układu.
    
    – Wy tak na poważnie? – Rafał zerknął na kolegę.
    
    – Słuchaj – odpowiedziała mu dziewczyna – mówimy dużym skrótem. One opowiadały to przez trzy godziny. Kiedy pojawiło się słońce, powoli wypierało Saturna. To była ...