-
Egzamin dojrzałości (I)
Data: 03.06.2021, Kategorie: bez seksu, nauczycielka, uczeń, rajstopy, Autor: uczen_nr_10
... tylko po klasie przenosząc jakieś książki i podręczniki z kantorka na końcu klasy. Szło nam całkiem nieźle, w przeciwieństwie do Asi zdarzyło mi się kilka drobnych potknięć, ale mało znaczących. Referat był naprawdę świetnie przygotowany. Mieliśmy szczegółowe opisy, ciekawostki, trochę wplecionych dowcipów, a nawet obrazy w dużym formacie. Odwróciłem się w stronę ławki, żeby podnieść właśnie jeden z takich obrazów. Wciąż byłem poddenerwowany wystąpieniem dlatego nie zauważyłem, że na drodze do ławki znajduje się moja "kochana" pani profesor. Zderzyliśmy się dość mocno, ale ponieważ byłem od niej wyższy prawie o głowę i dużo cięższy odbiła się ode mnie jak piłka. Złapałem ją za talię w ostatniej chwili nim zdążyła upaść. Jednak prawa fizyki są bezlitosne. Zbyt mocno się pochyliłem i upadłem razem z nią na podłogę. Moja ręka, którą ciągnąłem sorkę w swoją stronę trochę zamortyzowała upadek nauczycielki, właściwie to ledwie dotknęła podłogi. W zamian za to oberwał nadgarstek mojej drugiej ręki i kolana. Klęczałem tak nad nią grymasząc z bólu, a ona leżąc przyglądała mi się. Tylko przez ułamek sekundy nasze spojrzenia się spotkały, ale to wystarczyło żebym zauważył jej zarumienione policzki i ten wyraz twarzy. Taki sam jak wtedy, gdy prosząc o pozwolenie na referat złapałem ją za ramię. Widocznie złość ją zalewała. Uczeń który najpierw zrobił ją w balona teraz "rzuca" nią o podłogę. Pomogłem jej wstać i pozbierać książki, które upuściła. W tym samym czasie w klasie ...
... nastąpił wybuch śmiechu. - Hej, hej, panie kolego, pobicie nauczyciela na lekcji podchodzi pod paragraf - Żartowali sobie koledzy. Ciesze się, że tak zareagowali, trochę rozładowało to napięcie, które odczuwałem. Dalsza część wystąpienia przebiegła bez niespodzianek. Nadszedł czas oceny naszej pracy. - Całkiem nieźle wyszło wam to wypracowanie Mówiąc to nauczycielka siedziała za swoim biurkiem, było dość masywne i wysokie. Zdaję mi się, że siedząc tam była trochę pewniejsza siebie. - Tak więc wystawię wam oceny. Asia bardzo poprawiłaś swoją gramatykę od pierwszej klasy. Pięć z malutkim minusikiem za błędy w wymowie. Przewertowała kilka razy dziennik klasowy szukając karty z ocenami z języka angielskiego, a potem szukała jeszcze Asi na liście uczniów. Przyznam, że trochę jej to zajęło i robiłem się niecierpliwy. Czy ona musi być tak nieporadna? - Niech nas pani nie trzyma w niepewności, jaką ocenę dostanie nasz klasowy bandyta pani profesor? - zażartował jeden z moich kumpli. - Cztery Cztery?! Miałem gdzieś oceny i świadectwo, tu chodziło o moja randkę z Asią. - Tylko cztery? Dlaczego? Przecież wypracowanie było wspólne, powinienem dostać pięć. - Miałeś znacznie więcej błędów niż twoja koleżanka, nie tylko leksykalnych, ale i gramatycznych. Wiem, że jesteś dobrym uczniem, ale wszyscy też wiecie, że każdy sprawdzian i każdego ucznia oceniam indywidualnie. To co mówiła było prawdą, ale nie mogłem pozwolić na taki przebieg sprawy. Spokojnie, ...