-
Egzamin dojrzałości (I)
Data: 03.06.2021, Kategorie: bez seksu, nauczycielka, uczeń, rajstopy, Autor: uczen_nr_10
... uspokój się, załatwimy to polubownie. - Proszę pani, tak jak mówiłem wcześniej, nad wypracowaniem pracowaliśmy wspólnie i włożyliśmy w to tyle samo wysiłku. Uważam, że powinniśmy dostać tą samą ocenę. - Dobrze, więc wstawię wam obojgu po czwórce plus. A to przebiegła suka. - Takie rozwiązanie wam odpowiada? Czy zostać przy poprzednich ocenach? - zapytała wciąż uważnie przeglądając dziennik. - Nie proszę pani, zostańmy przy poprzednich ocenach. Odpowiedziałem spokojnie, ale w środku, aż się gotowałem ze złości. Po zakończeniu lekcji Asia złapała mnie na korytarzu. - Hej, nie martw się, cztery to nadal bardzo dobra ocena. Jeśli się postarasz powinieneś dostać piątkę na koniec roku. - Wiem Asiu, ale przecież wiesz, że nie o ocenę mi chodziło. - Tak wiem, dlatego postanowiłam jeszcze się zastanowić nad naszą randką. Na te słowa, aż podskoczyłem. - W tym tygodniu będę dość zajęta, ale potem dam Ci odpowiedź. Więc nadal nie wiem czy wyjdziemy gdzieś razem. - Okej, będę czekał - odpowiedziałem z wymuszonym uśmiechem. Poszedłem przebrać się do szatni zanim ją zamkną. Kurde, znowu te schody, jak ja ich nienawidzę. - Hej, kolego, nie wiesz że po szkole chodzimy w obuwiu na zmianę. - Złapała mnie sprzątaczka naszej szkoły. - Tak wiem, przepraszam, ale muszę jeszcze koniecznie porozmawiać z jednym z nauczycieli, a szatnia jest już zamknięta. - Tym razem ci odpuszczę, ale na przyszłość załatwiaj takie sprawy wcześniej. - Dobrze, ...
... przepraszam. Nie mogłem znieść myśli, że jeden z nauczycieli się na mnie uwziął, muszę z nią pogadać i zapytać o co jej tak właściwie chodzi. Byłem tak zdenerwowany, że wszedłem do klasy bez pukania. W środku była tylko sorka, też kończyła lekcje. Drzwi były lekko uchylone, więc w pierwszej chwili nawet mnie nie zauważyła. Siedziała przy ławce na środku klasy odwrócona do mnie bokiem, chyba o czymś rozmyślała. Przez moment jej się przyglądałem. Miała na sobie gruby, ciemno szary sweter. Odnosiłem wrażenie, że jest na nią troszkę za duży. Delikatnie zwisała na jej barkach odkrywając całą szyje i część lewego ramienia. Wyglądała jak małe dziecko w ubraniach rodzica. Do tego nosiła jednolitą, bordową spódnice sięgającą do kolan i grube czarne rajstopy, idealnie oplatając jej zgrabne łydki. Właśnie zdejmowała swoje małe pantofelki bez obcasów, w tym samym kolorze co spódnica. Ależ ona wydawał się teraz taka bezbronna i delikatna. Gdyby tylko nie miała takiego paskudnego charakteru. Puk, puk. Stuknąłem delikatnie do drzwi żeby mnie zauważyła. Tak się wystraszyła, że w ułamku sekundy stanęła na baczność. Stała tak teraz boso wpatrując się we mnie. Trochę mnie to rozbawiło. Pomyślałem, że skoro już się tak wystraszyła to załatwię to na spokojnie. Podszedłem do niej. Staliśmy od siebie na mniej niż wyciągnięcie ręki. - Sorko, przepraszam, że zapytam tak wprost, ale dlaczego mnie pani tak bardzo nie lubi? Aż drgnęła słysząc to. Trafiłem? - N... nie, ja cię... nie nie ...