-
Plugawa Arleta (III). Dotyk mroku
Data: 14.06.2021, Kategorie: horror, sąsiadka, Autor: Man in black
... odstraszy, że zrezygnuje i zostawi mnie samego. Jednak nie. Poszedłem do kuchni, przyniosłem sok pomarańczowy i zrobiłem dwa mocne drinki. Już miałem wziąć szklankę do ust, kiedy sąsiadka mi przerwała. – Może jakiś toast? – Jaki? – Na przykład za mnie? Za Celestynkę, cudowną sąsiadkę. Zawiesiłem się na moment. Zastanawiałem się, czy te słowa przejdą mi przez gardło. – Za Celestynkę, cudowną sąsiadkę – poszło gładko. – Dobrze Wiktor – puściła mi buziaka w powietrzu – grzeczny chłopczyk. Wznieśliśmy toast. Niebo za oknem siniało coraz bardziej. Cienie w salonie wyszły na żer. Wydłużyły się i próbowały zaanektować pomieszczenie. Podniosłem się, dorzuciłem do kominka i zapaliłem dużą lampkę nocną. Złość wychodziła ze mnie wprost proporcjonalnie do ubywającego alkoholu w szklance. Spojrzałem na Celestynę. Miała rozpuszczone włosy. – Dlaczego ubierasz się jak purytanka? – Jeszcze nikt mnie o to nie zapytał. Po prostu lubię taki styl. Nie odpowiada ci? – Przecież to nie moja sprawa. – Nie wiem, Wiktor. Nasza społeczność żyje według innych zasad. Sprawy naszych mieszkańców są naszymi sprawami. – Co to za bzdura? To jakaś komuna? Zaśmiała się. – Proszę cię, to żadna komuna. Po prostu jesteśmy jak jedna wielka rodzina. Przygotowałem kolejnego drinka. Czułem już zbawienny szum w głowie, ale miałem ochotę na więcej. O dziwo sąsiadka nie protestowała i nie ustępowała mi na krok. – Kolejny drink, kolejny toast – uniosła szklankę. – Jaki ...
... teraz? – Może tym razem, za Wiktora. Milutkiego sąsiada. Wypiliśmy i znowu zapanowała cisza. Ogień strzelał wesoło w kominku. Sięgnąłem po papierosa. – Zaczekaj – powstrzymała mnie i podała mi duże brązowe cygaro – mam tutaj coś dla ciebie. – Dziękuję. Zapaliłem i się zaciągnąłem. Nie było tak mocne, jak się spodziewałem. W powietrzy kłębił się siwy dym, który pachniał nieznanym mi zapachem. – Niezłe, gdzie je kupiłaś? – Sama zrobiłam – wyjęła drugie cygaro i również zapaliła – liście zwijałam na własnych udach. – Żartujesz? – Nie dlaczego? – mimo wszystko na jej ustach błąkał się uśmiech – nie podoba ci się ten pomysł? – W zasadzie, podoba mi się. – No ja myślę – dmuchnęła w moją stronę gęstą chmurę. Być może cygaro było mocniejsze, niż się spodziewałem. Szybko zakręciło mi się lekko w głowie. Kiedy dopiłem drugiego drinka, czułem się pijany. Może nie jakoś strasznie, ale jednak. Nie byłem pewny, jak długo siedzieliśmy razem. Mogła upłynąć godzina albo trzy. Za oknem ciemniało, choć to z kolei o niczym nie świadczyło. Niebo nad Miechowickim Lasem miało swoje kaprysy. – Zwolnili mnie z pracy – otwarłem się przed nią niespodziewanie nawet dla samego siebie. – Żartujesz? – Mówię prawdę. – Na twoim miejscu nie martwiłabym się tym za bardzo. Taki twardziel jak ty, z pewnością znajdzie coś ciekawszego. – Obyś miała rację. Celestyna milczała, przypatrując mi się zagadkowo. Jakby się nad czymś zastanawiała. – Wiesz co? Na takie ...