1. Plugawa Arleta (III). Dotyk mroku


    Data: 14.06.2021, Kategorie: horror, sąsiadka, Autor: Man in black

    ... świecie...
    
    Słyszałem jej słowa, ale nie mogłem zrozumieć sensu. Bałem się nawet poruszyć.
    
    – Czuję jak czerń rozlewa się na moich udach... Wiktor to jest cudowne. Jest na pośladkach... też to czujesz? To jakby ktoś muskał cię jedwabną tkaniną.
    
    W tej chwili zauważyłem coś, co zmroziło mi krew w żyłach. Oczy mojej żony rozjarzyły się nieznacznie, ale zauważalnie. Spojrzała na mnie.
    
    – Czuję je na swoich majtkach. To taki zmysłowy dotyk. Ociera się o moją perełkę... o Wiktor...
    
    Nie mogłem się odezwać. Nie wiem jak opisać to, co wtedy poczułem. Strach był ogromny. Groza sprawiła, że wrosłem w podłogę i nie mogłem się poruszyć. Jednak to nie wszystko. To coś, cokolwiek to było, wiło się przy moim kroczu i sprawiło, że miałem erekcję. Chyba traciłem w tamtej chwili zmysły.
    
    – Kochanie... – szepnęła – wyjmij go, wyjmij go, niech mrok otuli cię również tam...
    
    – Co mam...
    
    – Po prostu wyjmij kutasa, skarbie.
    
    I znowu, moje dłonie bez udziału mózgu wykonały jej polecenie. Rozpiąłem rozporek i zrobiłem, co kazała. Stałem jak słup soli.
    
    – Wyjąłeś?
    
    – Tak.
    
    Miałem ściśnięte gardło. Ledwo mogłem z siebie wykrztusić jedno słowo. Widziałem, że oczy zbliżyły się do mnie.
    
    – Pokaż.
    
    Poczułem dłoń Pauliny. Złapała mnie za prącie, zsunęła skórę z napletka i cofnęła ręce.
    
    – Teraz się skup. ...
    ... Po prostu skup się na ciemności. Ona ci odpłaci...
    
    Po krótkiej chwili coś musnęło moje prącie. Bardzo delikatnie, dyskretnie jak zefirek. Mógł to być nawet przeciąg. Jednak wiem, że to żaden przeciąg. Coś widmowego i niezwykle zmysłowego owinęło się na moim sztywnym penisie. Przesunęło się dalej i po chwili musnęło mnie prosto w żołądź. Jakby na główce ktoś położył pajęczynę.
    
    – Wiktor, jestem taka wilgotna. Moja perła jest nasączona jak gąbka, wystarczy ją ścisnąć i poleje się nektar...
    
    – Paulina – jęknąłem.
    
    Odpowiedziała mi cisza. Przez chwilę wstrzymałem oddech. Przecież widziałem jej jarzące się czerwonawą poświatą oczy. Milczała, aż cisza rozdzwoniła się w moich uszach.
    
    – Paulina? – usłyszałem głos nieznanej mi kobiety – Tu nie ma żadnej Pauliny.
    
    – Kim... kim jesteś – czułem, że za chwilę rozpłaczę się jak dziecko.
    
    – Arleta, przecież wiesz.
    
    Nie wiem, jak to się stało, ale na dźwięk tego imienia zerwałem się i rzuciłem do ucieczki. Kilka razy potknąłem się na schodach, raniąc się w kolano. Pobiegłem do sypialni. Zatrzasnąłem za sobą drzwi i przekręciłem klucz.
    
    Skuliłem się pod ścianą, podciągając kolana pod brodę. Czułem się sponiewierany psychicznie. Bałem się nawet zapalić światło. Mimo to po chwili usłyszałem, że łapie za klamkę i naciska ją. Przeszyły mnie paskudne dreszcze. 
«12...5678»