1. Plugawa Arleta (III). Dotyk mroku


    Data: 14.06.2021, Kategorie: horror, sąsiadka, Autor: Man in black

    ... jedyne pomieszczenie, do którego nie zszedłem.
    
    Otwarłem drzwi w holu i ostrożnie ruszyłem schodami. Włącznik na górze nie działał i mogłem zapalić światło dopiero na końcu schodów. Na dole. Szedłem ostrożnie, uważając na stopniach. Ostatnie czego pragnąłem to skręcić kostkę albo jeszcze gorzej. Kiedy już upewniłem się, że stoję na betonowej podłodze, wymacałem po omacku włącznik.
    
    Słabe światło żarówki rozjarzyło się, a cienie rozstąpiły się na boki. Zmroziło mi serce, kiedy zobaczyłem Paulinę stojącą niedaleko pieca.
    
    – Co ty tutaj robisz na litość boską w takich ciemnościach?
    
    Przez chwilę nie reagowała. Po prostu stała i wpatrywała się w ścianę tępym wzrokiem. W tym oświetleniu jej makijaż nadał jej demonicznego wyrazu.
    
    – Paulina! – wrzasnąłem.
    
    Ocknęła się. Drgnęła i rozejrzała się dookoła.
    
    – Co się dzieje?
    
    – Jak to co? Pytam się ciebie, co ty robisz w piwnicy i to po ciemku?
    
    – Wiesz... to takie dziwne uczucie...
    
    – Jakie uczucie? O czym ty mówisz?
    
    – Nie wydaje ci się, że ciemność jest seksowna?
    
    Zatkało mnie.
    
    – Że jak?
    
    – No wiesz, ciemność... jest jak inny wymiar. Jest taka lepka, taka wilgotna i gęsta... ma taką konsystencję... po prostu czuję jak pieści moje ciało.
    
    – Paula, ty chyba nie mówisz poważnie?
    
    – Mówię, spójrz – jej wzrok skierował się na piersi.
    
    Spojrzałem we wskazanym kierunku. Sutki mojej żony sterczały pod cienkim materiałem bluzki. Zaskoczyło mnie również to, że nie ma stanika. Nigdzie się nie ruszała ...
    ... bez stanika. Czułem chaos wypełniający moją głowę.
    
    Paulina oddychała ciężko. Najwyraźniej była podniecona. Staliśmy chwilę w całkowitej ciszy. Słychać było tylko pracujący piec. Niespodziewanie odezwała się.
    
    – Zgaś światło.
    
    – Co?
    
    – Słyszałeś, zgaś światło, proszę.
    
    – Nie ma mowy – broniłem się.
    
    – Tylko na chwilę...
    
    – Ani myślę.
    
    – Zgaś! – z jej gardła wydobył się obcy, charczący głos, a raczej dwugłos.
    
    Zamarłem w jednej sekundzie. Moje serce pokryło się lodem. Nie myślałem o niczym, a jednak moja ręka posłusznie powędrowała do włącznika. Pochłonęła nas ciemność. Jakby ktoś nakrył nas ciężkim kocem. Staliśmy w milczeniu. Gdzieś z boku, przez malutkie otwory w drzwiach pieca, widać było czerwony żar ognia. Zbyt mało, żeby cokolwiek rozświetlić. Nie widziałem Pauliny.
    
    – Czujesz to? – usłyszałem jej głos.
    
    – Co?
    
    – To naprawdę niesamowite. Czuję go na swoich piersiach. Czuję jak ociera się o moje sutki.
    
    – Ale co – niemal pisnąłem.
    
    – Mrok. Skup się skarbie.
    
    Trudno było mówić o koncentracji. Mój mózg szalał. Bałem się jak mało kiedy. Przede wszystkim nie widziałem żony. Poza tym mówiła, jakby straciła rozum. Do tego ta gęsta cholerna ciemność. I nagle, zupełnie niespodziewanie poczułem to. Naprawdę. Czułem, jak coś wije się wokół mojego ciała. Coś łasiło się do nóg. Ocierało o moje uda. Czułem to na swoich piersiach. Wilgotny, lepki i gęsty mrok.
    
    – Nawet trudno powiedzieć, czy wciąż jesteśmy w piwnicy... czy może gdzieś w innym ...
«12...5678»