-
Królowa gruszek
Data: 18.06.2021, Kategorie: włoszka, szefowa, sierpień, upał, emigracja zarobkowa, Autor: Kondotier
Krzysiek rozłożył się w głębokiej trawie i oparł plecy o pień gruszy. Było południe, gorące, włoskie, sierpniowe południe i nawet w cieniu drzewa oddychanie przychodziło mu z trudem. Kilkanaście metrów dalej ktoś jeszcze odstawiał drabinę, ktoś nawoływał kolegów, kilku rumuńskich robotników głośno się śmiało. Wszyscy zaczynali przerwę i po chwili zrobiło się cicho, jeśli za ciszę można uznać huk cykad wypełniający każdy zakątek sadu. Krzysiek wyciągnął nogi, zamknął oczy i zapalił papierosa. Czuł jak całe jego ciało gwałtownie odpręża się po sześciogodzinnej pracy. Ból w nogach i rękach stawał się kojący, pot spływający po twarzy, ramionach i klatce piersiowej zaczynał powoli schnąć. Osunął się niżej po pniu gruszy, zagłębił w trawę i postanowił pomyśleć o czymś przyjemnym. Signorę Antonię poznał od razu pierwszego dnia po przyjeździe do pracy. Była żoną właściciela sadu – Enrica, i pojawiła się w biurze, kiedy ten tłumaczył Krzyśkowi zasady panujące podczas zbiorów. Musiała mieć co najmniej 40 lat i chociaż wyglądała na swój wiek, wyglądała fantastycznie. Gęste, kruczoczarne, falujące włosy opadały swobodnie poniżej ramion; subtelna twarz z przenikliwymi, lekko rozbawionymi, ciemnobrązowymi oczami; pełne usta w zaciekawiono-cynicznym uśmiechu. Jej skóra miała ciemnozłoty kolor naturalnej, wieloletniej opalenizny, a policzki i nos pokryte były delikatnymi, ledwie widocznymi piegami. Lekkie zmarszczki w kącikach oczu i ust dodawały jej uroku. Miała na sobie zwykłą białą ...
... bluzkę na ramiączkach, która odsłaniała jej jeszcze bardziej opalone i piegowate ramiona. Najbardziej przykuwały uwagę jednak jej ogromne, niewiarygodne, monstrualne piersi. Podtrzymywane w wielkim staniku naciągały materiał i sprawiały, że jej sylwetka od pierwszego spojrzenia budziła seksualne skojarzenia. Krzysiek z trudem oderwał od nich wzrok i nieco speszony rzucił jeszcze okiem na jej nogi, pełne uda opięte jasnymi dżinsami i długie zgrabne łydki. Signora Antonia z pewnością nie była szczupła, ale nie można też było powiedzieć, że jest gruba – jej bujne kształty wydawały się fantastycznie naturalne, idealnie pasujące do jej delikatnej, a jednocześnie władczej urody. Cała promieniała wręcz kobiecością i Krzysiek poczuł się zupełnie zagubiony kiedy z rozbawieniem przedstawiła się i podała mu rękę. Jej dłoń była miękka i ciepła, a uścisk stanowczy. Przejęła szybko obowiązki męża i zarządziła, że to ona pokaże Krzyśkowi barak dla pracowników, w którym miał mieszkać przez najbliższe trzy tygodnie. Wychodząc z biura przepuścił ją w drzwiach i wykorzystał okazję by przez małą chwilę bezkarnie obejrzeć ją od tyłu. Jego nowa szefowa, miała potężną, okrągłą i wydawało się jędrną dupę, która rozsadzała jej ściśle przylegające do pośladków dżinsy. Krzysiek poczuł jak w dostaje na ten widok gwałtownej erekcji. - To prawda, że wy Polacy, jesteście niezwykle szarmanccy – roześmiała się Antonia odwracając się do niego z wyrazem twarzy, z którego nie mógł wyczytać czy jest to ironia ...