1. Królowa gruszek


    Data: 18.06.2021, Kategorie: włoszka, szefowa, sierpień, upał, emigracja zarobkowa, Autor: Kondotier

    ... czy nie – wszyscy, którzy tu przyjeżdżali bardzo mi się podobali.
    
    - Cóż... tak... Polacy... ja też lubię okazywać szacunek kobietom – Krzysiek poczuł, że nie może ułożyć żadnego sensownego zdania po włosku, którym normalnie posługiwał się całkiem biegle.
    
    - Nie wątpię, ragazzo, patrząc na Ciebie zupełnie w to nie wątpię! – Signora Antonia śmiała się dalej, wprawiając Krzyśka w jeszcze większe zakłopotanie. Po chwili odzyskał jednak zdolność porozumiewania się w obcym języku. Opowiadała mu o nieznośnym upale, o użeraniu się z robotnikami, śmiała się z Enrica, który znał się tylko na odmianach gruszek i księgowości i nie potrafił dogadywać się ze zbieraczami. Pytała Krzyśka o Polskę, o nocne życie we Wrocławiu, o to co robi na co dzień. Informacja o zakończonym właśnie, nieudanym studiowaniu historii, rozbawiła ją do tego stopnia, że położyła mu rękę na ramieniu, a jej wielka, miękka pierś dotknęła jego żeber. Krzysiek poczuł, że jego penis znowu twardnieje. Klepnęła go po plecach i roześmiała się jeszcze głośniej, mimo że nie mogła zobaczyć efektu jaki wywołała w jego spodniach. Sprawiała wrażenie radosnej i bezpośredniej, mającej w sobie jednak coś, co wzbudzało szacunek i dalej onieśmielało Krzyśka. Szybko pokazała mu jego miejsce pod ścianą we wspólnej sali w baraku i zapytała czy czegoś jeszcze od niej potrzebuje ze spojrzeniem, które przez chwilę wydało mu się odrobinę za długie, a nawet zalotne. Przez głowę przemknęła mu burza myśli, ale grzecznie podziękował ...
    ... zdobywając się tylko na przeciągnięcie spojrzenia w jej oczy. Antonia uśmiechnęła się w swój zagadkowy sposób i wyszła z baraku pozwalając mu raz jeszcze podziwiać jej bujną, odstającą, fantastycznie zaokrągloną dupę.
    
    Krzysiek przywoływał to spotkanie leżąc z zamkniętymi oczami w gęstej trawie sadu. Widział jeszcze kilka razy Signorę Antonię, wymieniali zawsze parę zdań co zbierania gruszek, upału, jedzenia, innych banalnych tematów. Wydawała się lubić go szczególnie ze wszystkich pracowników, może dlatego, że jako jeden z nielicznych mówił po włosku. Zazwyczaj jednak spotykał Enrica, który na co dzień doglądał prac w sadzie i zajmował się większością praktycznych spraw. Faktycznie, sprawiał wrażenie dosyć zagubionego wśród szorstkich robotników i zagubienie to nadrabiał czepianiem się najdrobniejszych szczegółów. Krzysiek wrócił myślami do Signory Antonii. Tak, zawsze wyobrażał ją sobie jako Signorę Antonię, ten tytuł pasował doskonale do tej kobiety w sile wieku o tak fenomenalnych kształtach. Poza tym sprawiał, że była dla niego jeszcze bardziej pociągająca. Czy ona też miała na niego ochotę? Wydawało mu się to groteskowe, był w końcu robociarzem w jej sadzie, mieszkającym w niezbyt czystej budzie na niezbyt czystym materacu, ubranym zwykle w stary T-shirt z juwenaliów; w dodatku był pewnie 20 lat od niej młodszy. Zdawał sobie jednak sprawę, że może uchodzić za atrakcyjnego i nie narzekał na brak zainteresowania ze strony dziewczyn. Właśnie dziewczyn, nie kobiet. Z drugiej ...
«1234...13»