-
Przypadek Michała cz.XXXIV
Data: 27.06.2021, Autor: Iks
... muzyka Mozarta czy Bethovena. Przed oczami wirowały mi kręgi, które w rzeczywistości były kołyszącymi się bujnymi piersiami gaździny. Z zadowoleniem zauważyłem, że partnerka nie tylko mnie dogoniła, ale nawet wyprzedziła. Nie ustając w pakowaniu w nią kutasa oraz palca w tyłek, pozwoliłem przebudzić się ekstazie. Zupełnie się poddałem, przekonany, że przyjaciółka matki dojdzie przede mną. Stało się tak po chwili. Bezsilna wobec mocy nadciągającego orgazmu Jagna opuściła nogi, rozrzucając je szeroko na boki. Tym sposobem musiałem zrezygnować z pieszczoty odbytu, ale teraz mogłem sobie darowć wspomaganie. Janiołowa była na krawędzi szczytu. Wystarczyły trzy pchnięcia, by zrobiła ostatni krok, skacząc prosto w otchłań spełnienia. Lecąc, jęczała słodko, aż głos zamarł w jej ustach. Zastygając, przyjęła rozlewającą niczym potop rozkosz. Niemal się z nią zgrałem. Pół chwili po tym jak doszła, poczułem znajome mrowienie w podbrzuszu. W lędźwiach pojawił się żar, a zaraz potem z letargu przebudziła się bestia. Ciepły strumień pędził ku przeznaczeniu. Ogarnęła mnie błoga ekstaza. Zupełnie straciłem kontakt z rzeczywistością. Z trudem zarejestrowałem, że Jagna wtula się mocniej we mnie kroczem. Jej głos dudnił, jakby dochodził ze studni. - Nie żałuj sobie. Skończ we mnie. Posłuchałem. Sperma wylała się ze mnie, wypełniając przyjaciółkę matki. Mój kutas utonął w odmętach rozpalonej, lepkiej przestrzeni. Ostatni raz zatrzepotał, a potem osiągnąłem szczyt. Osunąłem się, ...
... kładąc głowę na udzie kochanki. Dopiero po chwili rzeczywistość zaczęła do mnie wracać. Gdy odwróciłem lekko głowę ujrzałem parę centymetrów od własnej twarzy krocze Jagny. Lśniło, pachniało seksem. Z pomiędzy nabrzmiałych płatków cipki sączyło się perliste nasienie. Widok podziałał na moją kreatywność. Rozchyliłem wargi sromowe, by ciesząc się jak dzieciak, obserwować obfitszy wylew spermy. - Kto oddaje i zabiera, ten się w piekle poniewiera – stwierdziła wesoło Janiołowa, cytując starą rymowankę. - Do piekła to pójdziesz ty, bo bałamucisz syna przyjaciółki. – Odgryzłem się z przekąsem. - Musiałeś to powiedzieć? – spytała z wyrzutem Jagna. - Przepraszam. - Akurat! Przepraszać zaczniesz dopiero za pół godziny – burknęła Hanka, włączając się do rozmowy. - Miejcie litość! – westchnąłem, udając załamanego. Nie miały. Jedynie co mi odpuściły to pieprzenie w trójkącie. Podczas wspólnego śniadania zerżnąłem Hankę, co było o tyle ciekawe i podniecające, ponieważ starsza Góralka robiła za widownię. Jagnę natomiast wypieprzyłem pod prysznicem, co obserwowała mistrzyni nart, susząc włosy po kąpieli. Gdy wyszły, zostawiając mnie samego czułem się całkowicie wypompowany. Z trudem znalazłem siły, żeby otworzyć książki i zacząć się uczyć. Po prawdzie, niewiele wchodziło mi do głowy, po bogatym w emocje poranku. Przysnąłem po dwudziestu minutach. Jak widać, dziewczyny z Bukowiny nie biorą jeńców. Stworzyłem dwie nimfomanki. ***** Trzy dni po przyjeździe ...