-
Przypadek Michała cz.XXXIV
Data: 27.06.2021, Autor: Iks
... potrafię się w tej chwili odkochać w tobie. Nawet teraz, gdy siedzisz przed mną, z tą dziwną miną, czuję mrowienie pod skórą. Miałabym ochotę… zresztą nieważne. - Jesteś aniołem – skwitowałem wyznanie Neli. – Na co miałabyś ochotę? - Na nic. Odpuść! Nieważne. – Krótkotrwały ogień w oczach dziewczyny zgasł, ustępując mglistemu smutkowi. Pomimo, że zaiskrzyło tylko na małą chwilę, poddałem się nastrojowi. Nie chciałem odpuszczać. Musiałem spróbować. - Może na coś takiego? – powiedziałem cicho, wplatając dłonie we włosy Kornelii. Przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem. Miała miękkie, ciepłe wargi, które nie wzbraniały się przed moim atakiem. Krótką chwilę trwaliśmy złączeni pocałunkiem, a mnie podkusiło, by położyć dłoń na piersi Neli. Pod bluzką poczułem, że twardnieje. Serce dziewczyny biło mocno. Wszystko skończyło się nagle, po ułamku chwili. Kornelia odtrąciła moją dłoń, choć muszę przyznać, że bez irytacji. Przerwała również pocałunek. - Michał, mam do ciebie wielką słabość, więc twój urok zrobił swoje – oznajmiła, zaciskając usta. – Dobrze wiesz, że ta krótka chwila, może być czymś dłuższym i stałym. Także gorętszym, może nie w takim wydaniu, jak z twoją rzeszą kochanek, ale gwarantuje, że nie byłbyś zawiedziony. Wierz mi, chcę, aby tak było. Bardzo. Naprawdę bardzo. Jednak nie mogę się zgodzić na bycie jedną z wielu. Jak powiedziałam, wciąż cię kocham i z radością przyjmę wiadomość, że chcesz być ze mną. Z tym zastrzeżeniem, że będziemy tylko my ...
... dwoje. - Jesteś cudowna – oświadczyłem. – Janek ma rację, nie zasługuję na ciebie. - Pewnie tak, ale co z tego – skwitowała moje słowa Nela. – Ja ciebie pragnę, więc jeśli to odwzajemnisz, mam gdzieś twoją przeszłość. Zapomnij o licznych kochankach… - Nela, nie zrobię tego – przerwałem jej, przedstawiając swoje stanowisko. Bez radości i entuzjazmu, ale stanowczo. - Cóż… - Nela, nie potrafię odrzucić od siebie tego co jest – wyznałem. - Ok, mówiłeś mi to nie raz. – Kornelia przyjęła spokojnie moją deklarację. Podniosła się, dając do zrozumienia, że czas konwersacji się zakończył. – Sorry, że znowu zaczęłam ten temat, ale to wina ulotnej chwili, której się poddałam i tego, że nie uciąłeś rozmowy. - Nela… - Trzymaj się Michał – Przyłożyła dłoń do ust, przesyłając wyimaginowanego buziaka. – Naprawdę zaklinam cię, uważaj na siebie. Nie wiem jak bardzo tkwisz w tym gównie z Banasiem, ale to bez znaczenia. Stąpasz po cholernie cienkim lodzie. - Jest dobrze. Przyznaję, że najadłem się sporo strachu, ale wygląda na to, że mam więcej szczęścia niż rozumu. – Uśmiechnąłem się blado. - Jednego i drugiego masz dużo – odparła Kornelia, żegnając się za mną. – Rozum jednak często wyłączasz, z powodu oszołomienia relacjami z partnerkami. Szczęście natomiast w każdej chwili może cię opuścić. - Oby nie. - Oby. Dbaj o siebie. Odprowadziłem ją wzrokiem, gdy odchodziła. Strasznie mnie kręciła przez to, że była nieosiągalna. Byłem pewien, że nie chcę rezygnować z ...