-
Przypadek Michała cz.XXXIV
Data: 27.06.2021, Autor: Iks
... kochanek, ale pomimo tego, miałem w tej chwili poczucie straty. Dojmujące. Czułem się przegrany. Próbowałem to uczucie zdusić w sobie, myśląc o zaletach sytuacji z wieloma kochankami. Sprośne obrazy wywołały uśmieszek na mojej twarzy, ale to była tylko jedna strona medalu. W tej beczcie miodu, Kornelia mieszała dużą łychą z dziegciem. ***** Kolejne kilka dni upłynęło mi nie rzucaniu się w oczy. Miałem wprawdzie coraz głębsze przeświadczenie, że będę miał cholerne szczęście i nikt nie skojarzy mnie z aferą Banasia, ale wolałem dmuchać na zimne. Poza tym nadrabiałem braki w nauce, grzecznie ślęcząc nad książkami. Udało mi się nawet spotkać z Adamem i Szymkiem. Oczywiście, świętoszkiem nie byłem, więc umilałem sobie poranki i wieczory, seksem z Góralkami. Była też jeszcze jedna rzecz w którą byłem zaangażowany w ostatnim czasie. Z premedytacją i satysfakcją odraczałem w czasie spotkanie z Karoliną Strzelecką. Tego samego dnia, w którym widziałem się z Kornelią, narzeczona Stelmacha zadzwoniła do mnie po raz pierwszy od czasu, gdy zerżnąłem na jej oczach Annę i Natalię. Potem wydzwaniała po kilka razy dziennie, prosząc o spotkanie. Głos, który słyszałem w telefonie zdradził mi wszystko. Była usidlona. Miałem na nią ogromną ochotę, więc w zasadzie powinienem chcieć uwinąć się z przeleceniem jej jak najszybciej, ale postanowiłem się podroczyć. Uznałem, że czekanie jeszcze mocniej pozbawi narzeczoną aktora racjonalnego myślenia. Dojrzeje do tego, by zrobić dla mnie ...
... wszystko czego zapragnę. Wreszcie po prawie tygodniu zwodzenia dziewczyny, postanowiłem wziąć to, na co zapracowałem cierpliwością oraz darem. Jadąc pod wskazany przez telefon adres, zabrałem po drodze Natalię. Wynikało to z tego, że staram się być słowny. Skoro obiecałem Karolinie, że będzie ciekawie, gdy przyjdzie na nią czas, to zamierzałem słowa dotrzymać. To był główny powód, choć był jeszcze drugi. Rozbestwiłem się, a perspektywa zabawy z dwoma pannami bardziej działała na moje zmysły, mocniej burząc krew w żyłach. Stawiając się na miejscu pół godziny wcześniej, zaskoczyłem młodą Strzelecką. Zastałem ją ubraną w biały szlafrok. - Cześć, przyjechałeś za wcześnie. – Pretensja Karoliny zupełnie nie pasowała do jej rozpromienionej twarzy. Dostrzegając Natalię, nieudolnie spróbowała zapanować nad emocjami. – I do tego nie sam. - Cześć. Nie mogłem się doczekać – odpowiedziałem z uśmieszkiem przylepionym do twarzy. – A Natalię wziąłem, aby w razie czego mnie broniła, gdybyś chciała wydrapać mi oczy. Nie bijam kobiet, uznałem, że ona takich oporów mieć nie będzie. - Głupek! – skwitowała mnie Karolina, wpuszczając nas głębiej do domu. – Przecież wiesz, że nie będzie to potrzebne. - Skąd mogę wiedzieć? – Udawałem niczego nieświadomego głupka. Z miernym skutkiem. Wszyscy troje wiedzieliśmy co jest grane. - Z radia albo z internetu, kurwa mać! – żachnęła się Karolina. – Nie mam bladego pojęcia jak to robisz, ale wiesz na sto procent dlaczego wydzwaniam do ciebie jak ...