-
Przypadek Michała cz.XXXIV
Data: 27.06.2021, Autor: Iks
... niezbyt przyjaznym spojrzeniem. - I jak? Co ci podpowiada rozsądek, babska intuicja czy wola przetrwania? - zapytałem. - Wiesz dobrze, że nie mam wyjścia - oznajmiła cierpko. - Gdyby ojciec zobaczył to wasze nagranie, po tym jak wybuchła ta cała afera, to... chyba by mnie... kurde, miałabym przesrane. Zrobię wszystko, żeby o tym nagraniu nie dowiedział się nikt więcej. - Więc...? - Wygrałeś. Zrobię co chcesz, tylko trzymaj ten film w ukryciu. - oświadczyła, nieszczęśliwa, że musi ulec. Zapewne traktowała tą sytuację, jako porażkę. - Tego chciałeś, prawda? Jesteś szczęśliwy? - Nie jestem. Nie o szczęście idzie w tej sytuacji - odparłem. - Chcę po prostu mieć święty spokój, nie stresować się, jaki numer mi wywiniesz. - Udało ci się - mruknęła pod nosem. - Zamierzam pozbyć się filmów z tobą, bliźniaczkami i ich matką. - Słusznie - przytaknąłem. - Może jeszcze wyjdziesz na ludzi. - Wal się, Wanat! - odpysknęła rozeźlona Laura. - A ty wciąż swoje - westchnąłem. - Postaraj się być mniejszą paskudą. - Dość mam gierek słownych z tobą - oznajmiła córka Banasia. - Chcę wiedzieć, że mamy deal. Jeśli tak, to spływajmy stąd. Jakoś mnie ten hotel przygnębia. - Jak powiedziałem, ja słowa dotrzymuję. - Skinąłem zgodnie głową. - Ty się dostosujesz, to ja tym bardziej. Zgodziliśmy się w zasadniczej kwestii, więc pora się była zabierać z hotelu. Poczekałem, aż Laura pozbyła się z twarzy śladów łez. Gdy skończyła odwiozłem ją na jeden z przystanków, a sam ...
... wróciłem do domu. Leżąc w łóżku myślałem o słowach córki Banasia. Zrobię wszystko co zechcesz, żeby ten film nie wypłynął. Byłem ciekaw, jak by zareagowała na pomysł, że ją zerżnę. Zasypiałem, mając przed oczami golusieńką Laurę. Obraz był z gatunku tych fantastycznych, ponieważ jego bohaterka w przeciwieństwie do rzeczywistego oryginału była całkiem grzeczna, napalona i chętna. Pomimo, że fantazjowałem o dziewczynie, której nie cierpiałem, nie odganiałem od siebie nawiedzających mnie obrazów. Cóż, chyba nie byłem do końca normalny. ***** Nazajutrz dowiedziałem się, jakich gości spodziewali się rodzice. Dla kogo mama szykowała trzy brytfanny ciast. Byłem święcie przekonany, że chodziło o moją siostrę, ale pomyliłem w przewidywaniach Wchodząc do domu, po powrocie ze szkoły usłyszałem dochodzące z salony głosy. Nie wszystkie należały do moich rodziców, a żaden do Malwiny. To oczywiście nie musiało jeszcze niczego oznaczać, ale pozostałe brzmienia nie były mi obce. Przez moment próbowałem przypisać je do osób, ale zmęczenie lekcjami chyba przyćmiło moją zdolność logicznego myślenia. Kiedy zdumiony, po paru sekundach wymyśliłem kto do nas przyjechał, nie musiałem już kombinować czy mam rację, bo wszedłem do salonu. - Cześć synu, postanowiliśmy zrobić ci niespodziankę i nie mówiliśmy kto przyjedzie. - Mama powitała mnie z uśmiechem. Obraz przed moimi oczami, w połączeniu z komunikatem rodzicielki sprawił, że się zawiesiłem. Stanąłem jak wryty, przez moment nie ...