-
Przypadek Michała cz.XXXIV
Data: 27.06.2021, Autor: Iks
... wydobywając z siebie żadnych dźwięków. - Michał, chyba niezbyt dobrze wspomina pobyt u mnie - stwierdziła Jagna Janioł przekornie, mrużąc przy tym roziskrzone oczy. - Nie wygląda na zadowolonego. - Najwyraźniej - dopowiedziała Hanka, z trudem udając powagę. - Co ty mówisz? On wrócił z Bukowiny radosny jak rzadko kiedy - oznajmiła mama. Podszedłem wreszcie bliżej, z zamiarem przywitania się z gośćmi. - Proszę mi tu nie insynuować jakiegoś niezadowolenia i chęci zgłaszania reklamacji co do pobytu. - Próbowałem zatrzeć pierwsze wrażenie humorem. - Zupełnie jestem zaskoczony, to jest winne moje zachowania. - No, ja myślę - odparła starsza z góralek, ściskając mnie i całując w policzek. Zaraz po tym przywitała się ze mną Hanka. Nieco mniej wylewnie, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Skoro już ty były, wiedziałem, że przyjdzie czas na właściwe serdeczności. - Co tu robicie? - spytałem, siadając naprzeciwko nich. - Siostra cioteczna Hanki kupiła w Warszawie, na Żoliborzu dom. - Jagna zaczęła wyjaśniać, jak się sprawy mają, - Ona od paru dobrych lat mieszka w Stanach, ale zamierza w tym roku wracać do Polski. Poznała tam jakiegoś Warszawiaka, chce z nim być, więc postanowili uwić sobie w kraju gniazdko. - Wolą Warszawę, niż u was w górach? - zdziwiłem się. - On ma wrócić, przejąć firmę ojca, któremu zdrowie już nie pozwala ogarniać biznesu - dopowiedziała Hanka. - No właśnie - przytknęła Jagna, wracając do kontynuowania opowieści. - Ten dom będą ...
... oni sobie urządzać po swojemu jak wrócą. On jest ładny, modernistyczny, tylko trochę zaniedbany, więc trzeba się nim nieco zająć, a poza tym chcą zmienić jego wygląd zewnętrzny. Ekipa ma przyjechać w ten poniedziałek, a ja już mam za sobą parę remontów, więc obiecałam matce tej dziewczyny z Ameryki, że przyjadę i będę przy rozpoczęciu prac. Ja ją znam i bardzo lubię, mieszka piętnaście minut drogi ode mnie. Jest schorowana, sama nie bardzo ma siłę na dalekie, dłuższe wyjazdy. Będę tu z tydzień, może dziesięć dni, a potem to już Hania sama będzie doglądać postępów prac. - To ty zostajesz dłużej? - spytałem mistrzynię nart, aby się upewnić. - Wstępnie półtora miesiąca, ale wiadomo jak to jest z takimi remontami - przytaknęła Hanka. - Coś się przeciągnie, coś pójdzie nie tak... zobaczymy jak to wyjdzie ostatecznie. - Bardzo się cieszę - oznajmiłem, czując ciepło rozlewające się po ciele. - Będziemy się mogli odwdzięczyć, za waszą życzliwość i gościnę. - Jak najbardziej - poparła mnie mama. - Nie ma mowy, żebyście sobie szukały jakiś kwater. Malwiny praktycznie nie ma w domu i wątpię, żeby się pojawiła przez ten tydzień czy dwa. W takim wypadku Hania będzie mogła zająć jej pokój, a ty Jagna dostaniesz gościnny. Nawet jak nasza córka pojawi się w domu po twoim wyjeździe, to będzie mogła wrócić do swojego dawnego królestwa, bo Hanię przeniesiemy do gościnnego. - Ale... - próbowała zaoponować Janiołowa. - Nie przyjmuję odmowy, usprawiedliwień i wyrzutów sumienia - ...