1. Morderca z Przedmieścia


    Data: 28.06.2021, Kategorie: kryminał, policja, Autor: Megan_Star

    ... bezwładną dłoń, opuszczoną wzdłuż jej ciała.
    
    - Cicho, kotku. Zapomnij o niej.
    
    - On będzie miał z nią dziecko. – zaniosła się jeszcze większym płaczem.
    
    - Przecież zawsze chciałaś mieć rodzeństwo. – powiedziałam pobłażliwie. Mi też chciało się płakać.
    
    - Tak! Ale to miało być dziecko twojej i jego, a nie jego, i tamtej siksy. – zawarczała.
    
    - Koniec tematu. – Oddaliłam ją od siebie tak, by móc spojrzeć w jej zielone, jak szmaragdy oczy. Makijaż jej się rozmazał. Wyglądała, jak dwieście nieszczęść, bo siedem to za mało. – Idź się umyj. Potem zejdź na dół. Porozmawiamy na spokojnie.
    
    Kiwnęła głową i wbiegła schodami na górę. Ja wróciłam do kuchni. Moje siadanie wystygło i wyglądało nieapetycznie. Wylałam do zlewu resztę kawy, a omlet rzuciłam Belfowi do miski.
    
    - Smacznego piesku.
    
    Po piętnastu minutach do kuchni weszła Paulina. Miała na sobie luźny, szary dres z napisem "Endorfina". Nie lubiłam tych spodni. Miały szerokie nogawki i nie podkreślały pięknej figury mojej córki. Ugrała bluzę z tej samej firmy i z tego samego materiału. Różowe i jaskrawo zielone wzory wiły się po całej jej powierzchni. Włosy miała rozpuszczone. Tworzyły nierówne fale wokół jej głowy. Na głowie miała różową czapkę, z prostym daszkiem. Wydała na nią 139 złoty. Ja bym tyle za czapkę nie dała. Chociaż szczerze mówiąc, pasuje jej taki styl. Miała perfekcyjnie wykonany makijaż. Kreska na górnej powiece tworzyła zmysłowe kocie oko. Nie dziwę się, że Szymek stracił dla niej głowę. ...
    ... Podeszła do kredensu i nalała wody do szklanki. Z szuflady wyjęła, jakieś dziwne coś, które dostaje od trenera. Wrzuciła jedną tabletkę do szklanki. Woda zabarwiła się na czerwono i zaczęła bulgotać.
    
    - W czwartek mam walkę. Będziesz? – zapytała
    
    - Postaram się, ale niczego nie obiecuję. Wiesz jak jest.
    
    - Wiem – Uśmiechnęła się blado.
    
    W kieszeni zadzwonił mi telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. Mateusz. Odebrałam połączenia.
    
    - Wybacz, że dzwonię w twój wolny dzień, ale mamy robotę. – zaczął.
    
    - Co jest? – Paulina zrobiła zawiedzioną minę. Będę musiała jechać i zostawić ją z problemami samą.
    
    - Musisz to zobaczyć sama – powiedział.
    
    - Już jadę.
    
    Wyłączyła telefon i wstałam.
    
    - Paulina...
    
    - Jedź, przecież to twoja praca – powiedziała z uśmiechem. Wiedziałam, że cierpi przez moją pracę. – Ja pójdę do Szymona. Wezmę ze sobą Belfa.
    
    - Wybacz!
    
    - Jedź. – Podeszłam do niej i ucałowałam ją w czoło. Pachniała rumiankiem.
    
    Przebrałam się szybko w czarne spodnie i białą bluzkę. Zarzuciłam na ramiona czarną marynarkę. Chwyciłam torebkę, ubrałam płaskie buty i wybiegłam z domu.
    
    ***
    
    - Co mamy? – zapytałam technicznego, ubierając białe rękawiczki.
    
    - Mężczyzna. Biały. Wiek około trzydziestki. Cios tępym narzędziem w tył głowy. – Uklękłam przy zwłokach. Denat leżał z twarzą skierowaną ku ziemi.
    
    Zaczęłam grzebać delikatnie po jego kieszeniach w poszukiwaniu jakichkolwiek dokumentów. Sprawdzałam kieszenie w dżinsach, w skórzanej kurtce. Nic. Zaczęłam szczypać ...
«12...567...10»