-
Deep Space Love
Data: 30.06.2021, Kategorie: starcraft, aliens, obcy, zniewolenie, science-fiction, Autor: Ravenheart
... myszy, która nie ma dokąd uciec. – Przepraszam, Jack, na razie to naprawdę konieczne – powiedziała uśmiechając się niewinnie. – Dzięki temu, że ciało Matecznika przyjęło cię, twoje rany zagoją się. Wkrótce odzyskasz swobodę. Ale zanim to nastąpi, mamy mnóstwo czasu. – Mamy czas? Na co? – jęknął. – Emily, uwolnij mnie… Ja muszę na Chimerę… Co się stało z moimi ludźmi? Ja muszę znaleźć swoich... Położyła dłoń na jego ustach. Poczuł jej dotyk. Delikatny, aksamitny – a jednocześnie pełen siły. – Jesteś wśród swoich. Jesteś ze mną. Ze swoją bardzo gorącą, stęsknioną Emily. Położyła rękę na jego piersi. Jej skóra była sucha i przyjemna w dotyku. Przeciągnęła palcem po jego torsie. W czerwonych oczach zamigotały ogniki pożądania. Sięgnęła dłonią w dół, ku jego kroczu. Poczuł, jak jej palce unoszą jego członka. Szarpnął się, ale unieruchamiające go okowy nie puściły. – Co ty robisz, Emily? – jęknął. Roześmiała się cicho. – Jak to co ja robię? Przecież wiesz… Przecież pamiętasz, jak wsuwał się we mnie? Jak rżnąłeś mnie nim, aż brakowało nam tchu? Przecież nie zapomniałeś tego momentu, gdy nabijałam się na ciebie? Wolno, dokładnie… tak, żebyśmy oboje to czuli? Jej słowom towarzyszył miarowy, sugestywny ruch jej dłoni wywołujący przyjemne mrowienie. Kręciło mu się w głowie. Jęknął. Kurwa, jak ona może mu to robić? Wspomnienia rozkoszy i miłości walczyły w jego mózgu o lepsze ze świadomością sytuacji, w której się znalazł. Ale to, co go otaczało było jak ...
... koszmar – a wspomnienia o Emily jak cudowny, odprężający sen. Kusiło go, żeby zanurzyć się w jego toni, w błogosławionym oceanie ulgi. Usiłował walczyć ze sobą, ale każdy ruch palców na jego członku osłabiał wolę jak słońce roztapiające ostatni, zimowy śnieg. – Podoba ci się? Wiem… I ty chyba też wiesz, że to tylko wstęp? Nie zaprzeczaj… Wiem, co czujesz… – zamruczała przymykając oczy i głęboko wciągając powietrze do płuc. – Czuję każdą zmianę twojego poziomu hormonów… Nie okłamiesz mnie… Chcesz mnie… Jak kiedyś… jak dawniej… Uświadomił sobie, że to prawda. Nie, to nie mogło być tak… Szarpnął się, ale uścisk Matecznika trzymał silnie. Powtarzał sobie, że to nie dzieje się naprawdę, że wcale jej nie chce, ale gdzieś tam, na najniższym poziomie świadomości, jego ciało sprzeciwiało się nakazom rozumu. Czuł zew mrocznego pragnienia – i świadomość tego, że ono budzi się w nim – była dla niego przerażająca. Emily nachyliła się. Jej twarz znalazła się tuż nad nim. Poczuł jak jej ciężkie piersi ocierają się o jego ciało. Były jedwabiście gładkie, a ich dotyk sprawiał, że serce waliło mu jak oszalałe. Tracił kontrolę. Twarde, nabrzmiałe sutki wbiły się w jego tors. Czuł wspaniały ciężar piersi… Wyciągnąć dłonie… dotknąć ich… Choć przez chwilę… Na jeden, krótki moment poddać się obezwładniającemu pragnieniu… Jęknął. Jak ona mogła się tak nad nim pastwić? Czuła doskonale, jakie emocje nim targają. Szum krwi w jego żyłach, przyspieszone bicie serca… odbierała jego doznania całym ...