-
Deep Space Love
Data: 30.06.2021, Kategorie: starcraft, aliens, obcy, zniewolenie, science-fiction, Autor: Ravenheart
... szczytowym okresie rui – przemknęło mu przez głowę. Ta dziwna myśl sprawiła, że jego podniecenie jeszcze wzrosło – mimo, iż resztka człowieczeństwa skryta gdzieś w otchłani jego świadomości próbowała rozpaczliwie zaprotestować. Emily jęknęła cicho, oddychając głęboko i rozsuwając palcami swoją kobiecość. Otworzyła się z cichym mlaśnięciem, ukazując różowe, wilgotne wnętrze, pulsujące frenetycznie. Zapraszające. Prowokujące. Czekające. Czuł, jak słabnie jego wola. Czuł, że wypełnia go tylko jedna myśl – żeby wniknąć w to podniecające ciało. Znaleźć się w tym miejscu, do którego należał. Wszystkie inne myśli pierzchły, przytłoczone jednym, obłąkanym pragnieniem. Emily patrzyła na niego, delikatnie poruszając palcami. Prowokowała go. Kusiła. Piła jego podniecenie, smakowała je i napawała się nim. – Jack – szepnęła, przeciągając lubieżnie palcami po odkrytych wargach. – Gdybyś tylko wiedział, jak długo musiałam na ciebie czekać. Jaka byłam samotna. Jak długo moje wnętrze było puste… Zobaczył, jak pochyla się nad nim. Znowu poczuł jej oddech na swojej twarzy. A potem znów sięgnęła ręką w dół, owijając swoje zwinne, silne palce na jego wyprężonej męskości. – Jack… nie czekajmy dłużej… chodź do mnie… Poczuł, jak powolnym, choć pewnym ruchem wprowadza go do środka. Gdy tylko nabrzmiała do granic możliwości główka jego męskości dotknęła śliskiej, ciepłej powierzchni jej najintymniejszego miejsca poczuł, jak jego ciało przenika spazm rozkoszy. Zacisnął konwulsyjnie ...
... dłonie – nie wiedział: z bólu, czy z przyjemności. Nie potrafił nazwać tego doznania, które wypalało żywym ogniem jego napięte jak postronki pasma nerwów czuciowych. To, czego doświadczało jego ciało było inne od wszystkiego, co dotychczas znał. To była esencja rozkoszy, tęsknoty i ponadzmysłowego spełnienia. Cała jego świadomość krzyczała… nie: błagała, aby Emily nie przedłużała tego momentu. Chciał wbić się w nią, chciał wejść do samego końca. Poczuć ten cudowny opór, gdy dochodzi do dna jej wnętrza. Chciał objąć ją rękami i nabić na siebie z całą siłą, chciał czuć twardy opór jej ciała – ale jego dłonie pozostawały uwięzione w elastycznych, ale silnych okowach Matecznika. Otworzył usta w niemym krzyku. Emily czuła, jak wytęskniony kształt rozpycha się w wejściu jej łona. Mięsiste, nabrzmiałe wargi sromowe rozchylał znajomy, gorący organ. Cudowna pewność zbliżającego się spełnienia jak zwykle chwyciła ją za gardło… Całe jej ciało pragnęło przyjąć go w siebie, zamknąć w tym miejscu, gdzie powinien się znaleźć. Resztkami woli uniosła biodra i choć jej łono krzyczało o wypełnienie, wysunęła jego rozpaloną męskość z czułych objęć. Poczuła perwersyjną, bolesną przyjemność w przedłużaniu tego momentu, w odwlekaniu go w czasie. Delikatnym ruchami ciała bawiła się nim, czując jak główka penisa wchodzi w nią i za chwilę wysuwa się. Wiedziała jednak, że nie będzie w stanie trzymać na uwięzi swojej natury zbyt długo. Poczuła, że już dłużej nie może… że jej wola nie jest już w ...