1. Ballada o Polikarpie. Dżes jest tylko…


    Data: 01.07.2021, Kategorie: krótko, żartobliwie, szowinistycznie, bez fabuły, Autor: Man in black

    ... mruczy i sapie pod moją komendą. Czuję się jak wytrawny wirtuoz, gram na niej jak na instrumencie. Zatem orkiestra tusz.
    
    Mój mały przyjaciel się ocknął. Wierci się w nogawce, zaczyna się prężyć. Właśnie zwęszył dobrą zabawę i nie chce, żeby go cokolwiek minęło. Wyluzuj kompadre – uspokajam fallusa. Rozsuwam rozporek i spuszczam go z łańcucha. Moja foczka siedzi pod ścianą, siadam naprzeciwko niej, oboje przyjmujemy pozycję „po turecku”, a przynajmniej coś koło tego. Od razu przechodzę do rzeczy i wślizguje się w lśniącą ostrygę. Piętami i łydkami przysuwam kochankę do siebie. Ktoś mógłby pomyśleć, że mantrujemy.
    
    Pochwa Dżesiki jest ciasna, mokra, ciepła i zadziwiająco głęboka. To jak odrębne uniwersum, w którym się zanurzam i nie zamierzam wychodzić. Chciałbym w niej pozostać na zawsze. Wślizgując się do samego końca, wyciskam z niej wszystkie soki, czuję jakbym stanął pod ciepłym prysznicem w chłodny dzień. Tymczasem mała Dżes obejmuje mnie ramionami, liże moją szyję i kręci miednicą jakby chciała mi udowodnić, że nikt mi nie da tak, jak ona. To nie są obietnice bez pokrycia.
    
    Na tę chwilę czekałem cały wieczór. Razem czekaliśmy, ja i mój wierny towarzysz. Ogarnia nas błogostan. Wsuwam dłonie pod jej koszulkę i ściskam małe piersiątka z dużymi sterczącymi sutkami. Są dla mnie tym, czym ciu-ciu dla niemowlaka. Zadzieram zbędny łach do góry i biorę pierwszy smoczek do buzi. Tymczasem moja kochanka nadziewa się na mnie filuternie, kręcąc i tuląc się waginą. Łasi się do ...
    ... mojego fallusa, otula go i pieści, pozwala mu odwiedzić wszystkie wilgotne miejsca i te mięciutkie, które są jak ciepła pierzynka, którą chciałbyś się otulić.
    
    Czuję, że zbliża się trzęsienie ziemi tyle, że jakieś spokojne, leniwe. Jest mi tak dobrze, że potrzebuję odrobinę czułości. Tulę się do mojej kochanki, która natychmiast przywiera do mnie, jakbyśmy mieli skoczyć w przepaść. W pewnym sensie coś w tym jest. Najpierw następuje implozja, wciska nas w siebie, stapia w jedno ciało. Jęczymy jakbyśmy byli torturowani, z tym że to taka słodka tortura. Twarz mojej dziewczyny jest teraz piękna. Orgazm na twarzy kobiety, zawsze zmienia ją w arcydzieło. Teraz już tylko spadamy, zsuwamy się w rozkoszny niebyt. Wpadamy w trans i ogarnia nas nirwana. Zmęczenie sprawia, że urywa mi się film.
    
    Poranek przynosi pierwsze promienie słońca. Pełzają po pokoju, muskają moją twarz, przeganiają sen z rozespanych oczu. Mała słodka Dżes śpi wtulona w moje ramie. Kiedy ją budzę, uśmiecha się. Wiem, że było jej dobrze. Mnie zresztą też. Siadam na łóżku, czas się ubrać i spadać jednak moja przyjaciółka klęka przede mną na podłodze, rozchyla moje uda i gładzi rączką po przyrodzeniu.
    
    – Chciałbyś jeszcze lodzika? Żebyś mnie miło wspominał...
    
    Zanim cokolwiek powiem, głos zabiera On. Wierny druh i nieodstępujący mnie na krok towarzysz. Szarpie się, pręży i wychodzi z majtek. Wygląda to, jakby główka wysunęła się, żeby ocenić sytuację. Dziewczyna od razu wyjmuje go na wierzch. Mój mały cieszy ...
«12...6789»