1. Morderca z Przedmieścia (II)


    Data: 01.07.2021, Kategorie: kryminał, policja, Autor: Megan_Star

    ... już prawie wypita. Porozmawialiśmy trochę o muzyce, trochę o sporcie. W dziedzinie sportów walki mój kolega świetnie dogadałby się z Pauliną. Oboje lubią bijatykę. Wszystko fajne, byleby się lała krew. Chciałam zabrać pusty kubek, ale poślizgnęłam się i upadłam wprost na Mateusza. Złapał mnie mocno w tali i przyciągnął bliżej siebie.
    
    - Piłaś coś? – zażartował, patrząc mi w oczy.
    
    - Nie przypominam sobie – burknęłam. Chciałam się wywinąć z jego silnego uścisku, ale nie udało się. Czułam jak gorący rumieniec wstępuje na rozgrzane od wysiłku policzki. Mateusz śmiał się tylko i wzmacniał uścisk. "Dobra! Niech ci będzie!" pomyślałam. Zarzuciłam mu ręce na szyję. Kolano wcisnęłam między mój brzuch, a jego. Rękami przyciągnęłam go bliżej siebie , a kolanem odpychałam. Jęknął z bólu.
    
    Nagle poczułam jak jego palce wsuwają się pod koszulkę i muskają delikatnie skórę. Zaśmiałam się głośno i puściłam go.
    
    - Nie ma łaskotania! – zachichotałam.
    
    - Tego wcześniej nie ustalaliśmy.
    
    Zsunęłam się na podłogę, śmiejąc się, jakbym właśnie ćpała. Mateusz ześlizgnął się za mną i przygwoździł mnie do zimnych kafelków. Usiłowałam go kopnąć, ale był zbyt dobry w sztuce grapplingu. Usiadł mi na brzuchu. Ramiona miałam wzdłuż ciała. Przygniótł je kolanami tak, że ręce miał wolne na wypadek, gdybym miała siłę się jeszcze bronić. Ale ja już siły nie miałam.
    
    - Masz dość? – zapytał niewinnie.
    
    - Niech ci będzie, że mam! – niechętnie przyznałam– Już mnie wypuść.
    
    - Co będzie, mości ...
    ... pani, jeśli odmówię?
    
    - Kopnę cię w krocze! – zagroziłam.
    
    - Daria, nie rozśmieszaj mnie! Czym chcesz mnie kopnąć? – zapytał kpiąco – Czołem? No chyba, że masz trzecią nogę, w co bardzo wątpię.
    
    - Kiedyś będziesz musiał mnie puścić.
    
    - Kto tak powiedział? – Uśmiechnął się, odsłaniając białe zęby.
    
    - Ała! – wrzasnęłam – Skurcz!
    
    Uwolnił mnie jak oparzony. Taki właśnie miałam zamiar. Złapałam go za nadgarstki i z całej siły pchnęłam na zimną podłogę. Uderzył plecami o kremowe płytki. Przytrzymałam mu ręce nad głową. Nogami oplotłam jego nogi. Parsknął tylko śmiechem.
    
    - I co teraz? – zapytałam dumna z siebie.
    
    - A to...
    
    Przeturlał się i znowu znalazłam się pod nim. Tym razem moje ręce przytrzymał nad głową. Wierzgałam ile sił, ale na niewiele się to zdało. Po raz drugi udowodnił, że jest silniejszy i sprytniejszy.
    
    - Niezły pomysł z tym skurczem. – Jego twarz znajdowała się tak blisko, że nagle poczułam chęć na namiętny pocałunek. Jednak coś hamowało moje pragnienia. Nadal byłam mężatką. Czułam się, jakbym za chwilę miała zdradzić męża, taki właściwie głupi dyskomfort. Przecież to on mnie zdradził pierwszy i teraz już właściwie małżeństwem jesteśmy tylko na papierze . To coś mnie trzyma i nie chce puścić. Ja już Arka nie kocham. Jestem tego pewna.
    
    W końcu moje żądze wzięły górę nad umysłem. Zbliżyłam usta do jego warg. Były tak... przyjemnie gorące i... wilgotne. To on pierwszy połączył nasze usta. Najpierw delikatnie całował moje wargi, a po chwili nasze ...